Rzecz Krotoszyńska nr 35 (1010) z 2.09.2014

1 września 1939 roku. Zapis wydarzeń

Janusz Urbaniak, 02 wrzesień 2014, 13:36
Średnia: 0.0 (0 głosów)
To był pierwszy piątek miesiąca, więc wielu mieszkańców Krotoszyna i okolic o wybuchu wojny dowiedziało się podczas porannej mszy św. Niebo nad miastem było czyste, dopiero po południu zaczęło przybywać trochę cumulusów. Temperatura sięgnęła 23-24 stopni, w pełnym słońcu było więc bardzo gorąco. 16-letni Bogdan Kolasiński, późniejszy znany pediatra, leżąc w łóżku czytał z wypiekami na twarzy Faraona Bolesława Prusa. Salwa artyleryjska, od której zakołysał się nasz dom, oddana z działa kolejowego, stojącego na pobliskiej stacji PKP, dosłownie wyrzuciła mnie z łóżka. (...) Do dziś pamiętam, jak błyskawicznie razem z braćmi ubraliśmy się i w strachu oczekiwaliśmy powrotu mamy, która wkrótce wpadła do domu, blada i przerażona. Co drugi wyraz, padający w bezładnej rozmowie, brzmiał: „Wojna!” – napisał po wielu latach we wspomnieniowej książce.
1 września 1939 roku. Zapis wydarzeń

Niemcy zajęli Krotoszyn 3 września. Na zdjęciu hitlerowcy patrolują rynek


Prześledźmy, jak wyglądał ten dzień w Krotoszynie, Kobylinie, Rozdrażewie, Sulmierzycach i Zdunach, opierając się na pracy Jana Urbaniaka Ziemia krotoszyńska w 1939 roku (maszynopis, Muzeum Regionalne) oraz częściowo na publikacjach Stanisława Gierszewicza, Antoniego A. Korsaka i Edmunda Nawrockiego.

xxx

Godzina 0.00
W Sulmierzycach pełniący dyżur Czesław Osięgłowski otrzymuje polecenie ewakuacji poczty i po wyznaczeniu podwoda wysyła akta w kierunku Pleszewa. Krótko po północy połączenie telefoniczne z Krotoszynem zostaje przerwane. Droga, wzdłuż której przebiegają przewody, tuż z miastem oddalona jest tylko 150 m od granicy z III Rzeszą.
Z Kobylina ewakuują się pracownicy PKP, poczty i policji wraz z rodzinami, nie informując o tym Zarządu Miejskiego.

Godzina 2.00
W więzieniu w Krotoszynie zwalniani są więźniowie. Ci z większymi wyrokami (ponad 2 lata) przewożeni są do Ostrowa.
Pierwszy incydent rejonie Chachalni. Placówka Straży Granicznej zmusza niemiecki patrol do wycofania się.

Godzina 2.30
Centrum dyspozycyjne w Starostwie Powiatowym w Krotoszynie. Leon Kałużny, otrzymuje przez telefon zaszyfrowane zarządzenie przygotowania pociągu ewakuacyjnego, a następnie rozkaz ewakuacji i spalenia tajnych akt. Dyspozycje zostają wykonane.
Do Kobylina i Zdun rozkazy ewakuacyjne docierają do poczty i policji, o sytuacji nie są prawdopodobnie informowani sołtysi i wójtowie.
W Zdunach kierownik cegielni Krygiel zaalarmowany szczekaniem psa wychodzi na podwórze. Pada strzał do zwierzęcia. Na ulicy stoi niemiecki patrol i dopytuje się o polskie wojsko. Po otrzymaniu wyjaśnienia oddala się w stronę wodociągów.

Godzina 4.00
Niemcy zbrojnie przekraczają granicę w rejonie Ujazdu i Chachalni. W okolicach cegielni w Zdunach Polacy ujmują pierwszego niemieckiego jeńca.   

Godzina 5.00
183. pułk Landwehry wkracza do Sulmierzyc, kierując się we mgle kilkoma kolumnami w kierunku elektrowni i prowadząc ostrzał. Przy moście na Czarnej Wodzie dochodzi do starcia z żołnierzami 1. Plutonu I kompanii Obrony Narodowej oraz 56 pułku piechoty. W czasie walk ginie kpr. Jarosław Stryczyński, a także ochotnik Józef Mencfeldowski i kpr. Marcin Klauza. Śmierć ponosi także dwoje cywili.
W Starym Krotoszynie stanowisko zajmuje pociąg pancerny nr 12 Poznańczyk.

(cd. w gazecie)

Artykuł wyświetlono 3325 razy
Komentarze do artykułu
Avatar_missing_small
Marian Jankowski - 03 wrzesień 2014, 16:21

W tak obecnie napiętym czasie może by warto było przypomnieć Wojsko Polskie z lat wojny.Parę lat temu wspominałem na tym forum o moim ojcu a który dziś nie żyje a lata okupacji a szczególnie tułaczka była bardzo trudna.Ojciec do czasu wybuchu wojny był w wojsku w Krotoszynie i jak twierdził był ordynansem.Gdy wybuchła wojna to karabin i marsz w kierunku Odolanowa gdzie stoczono walkę z Niemcami.Z opowiadań wynika,że na gołym polu atakowano Niemców,którzy byli ukryci w lesie i dalej jak na polu walki i orientując co się dzieje ze względu na silny ogień nieniecki.Na polu walki szedł razem ze swoim kolegą,który atakował z karabinem maszynowym z tej samej miejscowości ( Księginki koło Dolska ) i mówi do kolegi a żeby się schować za kawałek betonu to kolega odmówił a za chwilę poległ na polu chwały.Z dalszych opowiadań wynika,że musieli się poddać i zostali wzięci do niewoli.Do niewoli niemieckiej prowadzono przez Krotoszyn i było to hańbiące jak twierdził.Po dwóch tygodniach ucieka wraz i innym z niemieckiej niewoli a ucieczka była bardzo ryzykowna.Niemcy wyprowadzili wszystkich na plac i kto umiał odliczyć po nieniecku to otrzymał przepustkę i mój ojciec odpada wraz z innymi.W czasie wydawania przepustek ukryli się za krzakami i padła komenda do wydania przepustek to dołączyli i też otrzymali przepustki.Z dalszych opowiadań wynika,że dołączył do swijego wojska w okolicach Bzdury i w czasie starć z Niemcami został zdany na tułaczkę.Wrócił po wielkich trudach do domu w Księginkach koło Dolska ale już nie zastał swoich rodziców bo zostali wywiezieni w okolice Lublina i mimo ostrzeżeń postanowił pojechać rowerem a żeby odszukać swoich rodziców a później moich dziadków.Jechał dwa tygodnie a najgorzej było w Bydgoszczy i odnalazł swoich rodziców w wiosce woj.lubelskim i stał się jedynym żywicielem swoich rodziców i rodzeństwa.Po wielu trudach udało się doczekać wyzwolenia a nawet zawarł związek małżeński.Po wyzwoleniu jechał wozem z jednym koniem i musiał jechać przez Warszawę i jak mówił ,że jechał również dwa tygodnie a ja mając jeden rok wróciłem wraz z mamą ( dziś śp.) koleją w wagonie tz bydlęcym i zajęli również poniemieckie gospodarstwo w okolicach Borku Wlkp.a moi wówczas dziadkowie wrócili do swojej miejscowości Księginki.

Avatar_missing_small
Marian Jankowski - 03 wrzesień 2014, 16:28

Małe sprostowanie - w okolicach Bzury a nie Bzdury.

Avatar_missing_small
Marian Jankowski - 04 wrzesień 2014, 00:31

Można zadać pytanie czy dziś historia prześladuje i czy wspomnienia mają jakiekolwiek powiązanie.Książka Pana Kolasińskiego oparta na podłożu katolickim jest dziś jakby zwierciadłem różnych pomieszań i czy takie pomieszania mogą urażać lub nawet znieważać.Kilka razy miałem styczność z autorem tej książki bo jako lekarz pediatra pracował w Poradni dla dzieci.Mam pewny uraz jako lekarza ale nie będę tu tego opisywał a który dla dziecka mógłby się źle skończyć.Przypominam sobie ogromne kolejki do gabinetu prywatnego i w zasadzie Pan Kolasiński był dobrym lekarzem - ale czy tak dobrym.Książka tego autorstwa ze wspomnień wojennych jest dobrym wspomnieniem - ale czy tak dobrym.Nie czytałem tej książki bo mnie coś odrzuca - ale co i czy da się na to odpowiedzieć i myślę,że podrażnienia zawarte w tej książce ( choć trochę czasu upłynęło od czasu wydania ) dają zrozumieć,że mieszadła też mogą prześladować.

Avatar_missing_small
Marian Jankowski - 05 wrzesień 2014, 02:00

Do tych wspomnień wojennych można dodać - mój wuja zamieszkały w Pleszewie w stopniu sierżanta przeszedł cały szlak bojowy aż do zakończenia wojny..Kilka lat po wojnie zmarł nagle.

Avatar_missing_small
Marian Jankowski - 05 wrzesień 2014, 16:59

Ale się rozpisałem i co na to polityka.Dziwna ta polityka ale ciekawa i analizując różne doniesienia to można odnieść wrażenie,że jest to ten sam polityczny styl jaki był stosowany wobec Iraku przed inwazja zbrojna a powodem inwazji było posiadanie broni atomowej.Po zdobyciu Iraku okazało się,że takiej broni nie ma i wielkie rozczarowanie zachodu - szczególnie USA.
Obecnie stosuje się podobną taktykę wobec Rosji ( nie chodzi o broń atomową bo Rosja taką broń posiada ) to różne zachodnie spekulacje a żeby z Polski zrobić kolonie na wzór prezydenta Reagana.
Czy Rosja jest zagrożeniem dla Polski i sojuszu to według mnie nie ma takiego zagrożenia ale Broń Boże przed nieumyślnością bo Rosja na kolana położyć się da a jak wychodzi,że są dążenia do tego a żeby Rosję poskromić i upokorzyć.

Dodaj komentarz