1 września 1939 roku. Zapis wydarzeń

Opracował Janusz Urbaniak, 01 wrzesień 2018, 20:51
Średnia: 5.0 (1 głosów)
To był pierwszy piątek miesiąca, więc wielu mieszkańców Krotoszyna i okolic o wybuchu wojny dowiedziało się podczas porannej mszy św. Niebo nad miastem było czyste, dopiero po południu zaczęło przybywać trochę cumulusów. Temperatura sięgnęła 23-24 stopni, w pełnym słońcu było więc bardzo gorąco.
1 września 1939 roku. Zapis wydarzeń

Oddział niemiecki maszeruje w kierunku Rynku (1940) - J. Dehnel

1 września 1939 roku. Zapis wydarzeń

Na czele kolumny – hitlerowska orkiestra wojskowa (1940) - J. Dehnel

 
Prześledźmy, jak wyglądał ten dzień w Krotoszynie, Kobylinie, Rozdrażewie, Sulmierzycach i Zdunach, opierając się na pracy Jana Urbaniaka (seniora) Ziemia krotoszyńska w 1939 roku (maszynopis, Muzeum Regionalne) oraz częściowo na publikacjach Stanisława Gierszewicza, Antoniego A. Korsaka i Edmunda Nawrockiego. 
 
 
Godzina 0.00
W Sulmierzycach pełniący dyżur Czesław Osięgłowski otrzymuje polecenie ewakuacji poczty i po wyznaczeniu podwoda wysyła akta w kierunku Pleszewa. Krótko po północy połączenie telefoniczne z Krotoszynem zostaje przerwane. Droga, wzdłuż której przebiegają przewody, tuż z miastem oddalona jest tylko 150 m od granicy z III Rzeszą.
Z Kobylina ewakuują się pracownicy PKP, poczty i policji wraz z rodzinami, nie informując o tym Zarządu Miejskiego.
 
Godzina 2.00
W więzieniu w Krotoszynie zwalniani są więźniowie. Ci z większymi wyrokami (ponad 2 lata) przewożeni są do Ostrowa.
Pierwszy incydent rejonie Chachalni. Placówka Straży Granicznej zmusza niemiecki patrol do wycofania się.
 
Godzina 2.30
Centrum dyspozycyjne w Starostwie Powiatowym w Krotoszynie. Leon Kałużny, otrzymuje przez telefon zaszyfrowane zarządzenie przygotowania pociągu ewakuacyjnego, a następnie rozkaz ewakuacji i spalenia tajnych akt. Dyspozycje zostają wykonane. 
Do Kobylina i Zdun rozkazy ewakuacyjne docierają do poczty i policji, o sytuacji nie są prawdopodobnie informowani sołtysi i wójtowie. 
W Zdunach kierownik cegielni Krygiel zaalarmowany szczekaniem psa wychodzi na podwórze. Pada strzał do zwierzęcia. Na ulicy stoi niemiecki patrol i dopytuje się o polskie wojsko. Po otrzymaniu wyjaśnienia oddala się w stronę wodociągów. 
 
Godzina 4.00
Niemcy zbrojnie przekraczają granicę w rejonie Ujazdu i Chachalni. W okolicach cegielni w Zdunach Polacy ujmują pierwszego niemieckiego jeńca.   
 
Godzina 5.00 
183. pułk Landwehry wkracza do Sulmierzyc, kierując się we mgle kilkoma kolumnami w kierunku elektrowni i prowadząc ostrzał. Przy moście na Czarnej Wodzie dochodzi do starcia z żołnierzami 1. Plutonu I kompanii Obrony Narodowej oraz 56 pułku piechoty. W czasie walk ginie kpr. Jarosław Stryczyński, a także ochotnik Józef Mencfeldowski i kpr. Marcin Klauza. Śmierć ponosi także dwoje cywili. 
W Starym Krotoszynie stanowisko zajmuje pociąg pancerny nr 12 Poznańczyk. 
 
Godzina 6.00
Niemieccy żołnierze przekraczają granicę i nacierają w kierunku leśniczówki. Mieszkańcy okolicznych gospodarstw rzucają się do ucieczki. 
Niemcy podchodzą także, od południa, do wodociągów pod Zdunami. Mechanik stacji pomp, zaintrygowany ujadaniem psa, wychodzi przed dom. Żołnierze pytają o polskie wojsko, a potem o drogę do Perzyc. 
 
Godzina 7.00
Pod Sulmierzyce  przybywa zwiad batalionu Obrony Narodowej. Ogień ckm-ów, dopiero około południa, zmusza go do odwrotu w kierunku Biadek. Wysadzony zostaje w powietrze jeden z dwóch mostów na Czarnej Wodzie.
Ok. 7.30 niemiecka artyleria z rejonu Kreisau Ujest (Ujazd) i Freyhan (Cieszów) ostrzeliwuje pozycje 1. batalionu 56 pp. w lesie w pobliżu leśniczówki. Ogień zostaje także skierowany na Zduny i Krotoszyn. Natarcie Niemców zatrzymuje ostrzał II kompanii por. Kijewskiego. Przez cały dzień Polacy utrzymują pozycje, ale otrzymują rozkaz odwrotu. 
 
Godzina 8.00
Artyleria Poznańczyka ostrzeliwuje las w rejonie wodociągów i później (godz. 10.00) niemiecką baterię na skraju Perzyc, która wycofuje się.
 
Godziny ranne
W Zdunach po ewakuacji poczty z miasta wycofują się patrole Obrony Narodowej i Straży Granicznej. Ludność niemiecka odświętnie ubrana oczekuje wkroczenia Wehrmachtu. W godz. 9.00-13.00 na miasto spada 20 pocisków artyleryjskich, uszkadzając m.in. zbór ewangelicki, kościół katolicki, cukrownię. Pluton ON otrzymuje rozkaz wysadzenia mostów. 
 
Godzina 11.00
Z Krotoszyna w kierunku Wrześni wyrusza pociąg ewakuacyjny. Jego kierownikiem jest urzędnik starostwa Panek. Ewakuacji podlegały rodziny wojskowych, policjantów, urzędników, kolejarzy, pocztowców. Pociąg ma ich bezpiecznie przewieźć na zaplecze frontu do miejscowości Żółkiew w woj. lwowskim. Nazajutrz zostanie zbombardowany w Kole nad Wartą.
Kobylin opuszcza, po zlikwidowaniu swoich placówek, kompania Obrony Narodowej i udaje się w stronę Krotoszyna. Obywatele sami organizują straż, rekwirując broń Niemcom. Patrolowaniu terenu przygranicznego przewodzi b. powstaniec Ignacy Gajowczyk. Saperzy wysadzają most na Radęcy. Zniszczone zostają  lub ukryte  tajne i poufne dokumenty. Wkrótce przerwana zostaje łączność telefoniczna z Krotoszynem. Do miasta oddziały niemieckie wkroczą dopiero 7 września.
 
 
Godziny popołudniowe
Oddziały niemieckie zajmują Sulmierzyce i Zduny.   
Na Krotoszyn spada około 50 pocisków, m.in. na sąd, kościół farny, ul. Kaszarską, Koźmińską, cmentarz ewangelicki. Kasa miejska wypłaca pensje i kilkumiesięczne odprawy. Saperzy wysadzają mosty, sieć telefoniczną i urządzenia kolejowe. Wybuchy, syreny i tłumy uchodźców wzmagają chaos, a policjanci namawiają wręcz do ucieczki. Urzędująca w Pałacu Gałeckich  Komenda Miasta, wyposażona w radio i telefony, bezskutecznie próbuje opanować sytuację. Na jej czele stoi sekretarz miasta, S. Michałek. 
Rozdrażew. Polscy żołnierze rekwirują konie i wóz Niemcowi Wilhelmowi Waldkowi w celu przewiezienia rezerwistów do Krotoszyna.
 
Godzina 18.00 
Pocisk artyleryjski trafia w pocztę w Krotoszynie i uszkadza centralę telefoniczną. Łączność ze światem zostaje zerwana, a miasto opuszczają prawie wszyscy Polacy. Ze stacji kolejowej wyjeżdża pociąg techniczny z zadaniem zerwania torów kolejowych w kierunku Ostrowa.  
Opustoszała są Chachalnia i Perzyce, uciekają także mieszkańcy wsi leżących na szlaku odwrotu. Prawie nikt nie ucieka z Sulmierzyc, niewiele osób z Kobylina. 
 
Godziny wieczorne
Niemcy wznawiają, bez powodzenia, natarcie w rejonie leśniczówki. W ciągu całego dnia  ponoszą duże straty i wycofują się na pozycje wyjściowe. Do Krotoszyna wejdą dopiero 3 września.
56 pp opuszcza pozycję osłonową Baszków-Zduny-Perzyce i odchodzi na linię Prosny, gdzie pozostanie do 3 września.
Uciekinierzy z Rozdrażewa około północy tworzą kolumnę zaprzęgów konnych z żywnością dla ludzi i zwierząt. Za wozami prowadzone są krowy, kozy i psy. Udają się w kierunku Dobrzycy.
 
 
 
Artykuł wyświetlono 1189 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz