Co powiedziałby nam dzisiaj profesor Ławniczak?

Janusz Urbaniak, 26 kwiecień 2017, 09:24
Średnia: 5.0 (1 głosów)
22 kwietnia minęła 30. rocznica śmierci profesora Hieronima Ławniczaka. Umarł w 1987 r., w czasach tak odległych, że dziś można je nazwać epoką obcą. Młodym ludziom brakuje zapewne wyobraźni, aby zdać sobie sprawę, jak żyło się latach komunizmu i dyktatu jednej partii, która wszystko wiedziała najlepiej. I mam nadzieję, że ich wyobraźnia nie zostanie wkrótce brutalnie skorygowana...
Co powiedziałby nam dzisiaj profesor Ławniczak?

Pogrzeb Hieronima Ławniczaka w kwietniu 1987 r. - fot. muzeum w Krotoszynie

Co powiedziałby nam dzisiaj profesor Ławniczak?

Profesora mojej szkoły pamiętam przede wszystkim jako nauczyciela i regionalistę, który powołując z kilkoma osobami muzeum w Krotoszynie, nadał mu potem kształt i charakter. Był przesiąknięty ideą chronienia historii i tej duchowej, i tej materialnej, niezwykłym organizatorem, a także sprytnym pozyskiwaczem pamiątek i eksponatów. Podejrzewam, że w tej misji był nie do zatrzymania, bo czuł się odpowiedzialny za świadomość pokoleń.
W liceum, którego jestem absolwentem, pracował w latach 1950-1981. Uczył języka polskiego i łaciny, ale typowe uczenie to była jakaś cząstka procesu kształtowania młodych ludzi. Już w 1952 r. założył Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Krotoszyńskiej, który potem prowadził z Józefem Mizerą. Powołał do życia Szkolne Koło Krajoznawczo-Turystyczne, nazywając je Szarymi bluzami. Naszym znakiem były bluzy z harcerskiego płótna, spod których wychodziły białe, wykrochmalone kołnierzyki Słowackiego.
W latach 60. organizował w głównej sali ratusza słynne Czwartki krotoszyńskie, w czasie których – przy naszej pomocy – prezentował miejscowe zwyczaje i przypominał historię. W tamtych cenzorskich czasach, co dość niezwykłe, prowadził szeroką działalność wydawniczą. Crotosiniana, Kartki Krotoszyńskie, Ziemia Krotoszyńska, Kronika Krotoszyńska ciągle przypominały nasz rodowód i polski los. Był przy tym na wskroś nowoczesny, bo wiedział, że do odbiorców trafiają przede wszystkim fotografie i krótki tekst.
W międzyczasie zaczęła się wielka przygoda muzealna. Od 1969 r. kierował Muzeum Regionalnym PTTK w starym budynku poklasztornym. Organizacja turystyczna potrafiła to docenić nadając placówce w 1989 r. imię wieloletniego kustosza.
Zastanawiam się – może nazbyt teoretycznie – co dziś miałby nam do przekazania profesor Ławniczak? Nam, którzy żyjemy w zupełnie innej epoce z balastem owych doświadczeń, marzeń i rozczarowań zrodzonych w ostatnich latach? Jaką pozycję zająłby w mocno podzielonym społeczeństwie? Co myślałby o życiu, mając w pamięci tajne nauczanie, w którym brał udział w czasie okupacji, więzienie w 1949 r. i czasy Solidarności, także w liceum, gdzie kierował organizacją związkową?
Te pytania na zawsze zostaną otwarte... To że dziś byłby rzecznikiem prawicowego postrzegania świata, nie mam wątpliwości, bo swoje poglądy zdradzał nam już wtedy. Owo tradycyjne Bóg, Honor, Ojczyzna wynikało z jego życiorysu (ojciec był reemigrantem z Westfalii), doświadczeń dwóch totalitaryzmów, a także z głębokiej wiary, z czym zresztą nigdy się nie krył. Co miałby do powiedzenia nam – swoim uczniom – którzy nie potrafimy albo niekiedy nie chcemy z sobą rozmawiać, a co dopiero zrozumieć swoje racje?