Czy w szkole nr 1 dyskryminowano ucznia?

Sebastian Pośpiech, 30 październik 2018, 09:24
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Mieszkaniec Krotoszyna walczy od czerwca z nauczycielkami z SP nr 1, zarzucając im dyskryminowanie syna. Kobiety odpierają jego zarzuty, oprócz jednego, jakim jest pojawienie się alkoholu na wycieczce szkolnej.
Czy w szkole nr 1 dyskryminowano ucznia?

Sprawa Eryka ujrzała światło dzienne na początku czerwca br. Uczeń klasy VII próbował poprawić oceny i uniknąć powtarzania roku. W ostatnim możliwym dniu, czyli 8 czerwca, uniemożliwiono mu to.

W czym rzecz?
- Nauczycielka Romana Guzowska po raz kolejny nie pozwoliła synowi poprawić ocen poprzez zdawanie lektur. Jednocześnie dała szansę innemu koledze, ale ten jej nie wykorzystał. Pomimo to dostał ocenę pozytywną na koniec roku - mówi Tomasz, ojciec ucznia.  
Krotoszynianin mówi, że do R. Guzowskiej dołączyły inne nauczycielki, a wychowawczyni pozostała bierna. – Dlatego syn nie chodził do szkoły. Często rano miał problemy gastryczne, spowodowane stresem. .
Ojciec poinformował dyrektorkę, która podczas konfrontacji była zdziwiona, ale nie wyciągnęła żadnych konsekwencji. Poszedł więc do wydziału oświaty. W notatce jego pracowników czytamy m.in.: Dyrektor szkoły został zobowiązany przez Małgorzatę Mielcarek (szfowa wydziału oświaty – red.) do podjęcia względem nauczycielek działań dyscyplinujących i przestrzegania przyjętych w placówce oświatowej ustaleń dotyczących oceniania uczniów oraz zmobilizowanie ich do wdrożenia określonych sposobów udzielania wsparcia i pomocy uczniom, którzy wykazują trudności dydaktyczno-wychowacze.
Ojciec zawiadomił też kuratorium oświaty i prokuraturę rejonową, ale bez skutku.

Własne śledztwo
W jego wyniku ojciec doszedł do wniosku, iż w szkole dochodziło już wcześniej do gorszących zachowań. Jak twierdzi, podczas jednej z wycieczek szkolnych uczniowie mieli kontakt z alkoholem. Eryka tam nie było, ale sprawa była tajemnicą poliszynela. – Znów nie wyciągnięto konsekwencji wobec winnych. Dlatego stwierdzam z całą stanowczością, że funkcjonowanie tej placówki pozostawia wiele do życzenia – dodaje.
(...)

Wersja nauczycielki
– To, co mówi ten pan, jest bzdurą. Placówka przeszła trzy kontrole, które nie potwierdziły zarzutów ojca chłopca. Dla mnie sprawa jest zakończona – stwierdza dyrektorka szkoły.
Polonistka i b. wychowawczyni chłopca prostują wypowiedzi ojca. Okazuje się, że nie 14 a 8 uczniów ma opinię PPP. Romana Guzowska: - Eryk zgłosił się i chciał poprawić ocenę. Jednak do zaliczenia miał siedem lektur, a wyraźnie powiedział, iż chce poprawić jedną. Powiedziałam,  że jest to bez sensu, ale dałam mu szansę. On jednak, powołując się na moje słowa, zrezygnował.  
Nauczycielka rzeczywiście pozwoliła na zdawanie lektury innemu uczniowi. – Był jednak w zupełne innej sytuacji. Do poprawy miał tylko jedną lekturę, a pozostałą cześć materiału zdawał regularnie.

 

 

Artykuł wyświetlono 766 razy
Komentarze do artykułu
Avatar_missing_small
Tomasz Szczescinski - 05 listopad 2018, 09:02

Uczeń VII klasy - poprawianie roku. Nie zaliczone 7 lektur.
Uwaga: podaje rozwiązanie sprawy - patologia i lenistwo. Można sie rozejśc, afera zazegnana.

Avatar_missing_small
Marian Jankowski - 05 listopad 2018, 20:14

Protesty policyjne a L4 i stają się drastyczną czy może uciążliwą sytuacją w Polsce.
Dlaczego Policja stosuje takie wybryki gdzie już 20% Policji na L4 i można to różnie interpretować.Policja w rozumieniu prawa stała się uciążliwa dla społeczeństwa..Przyglądając się pracy Policji to powodem zwolnień L4 mogą być wyrzuty sumienia i to może kwalifikować się a żeby otrzymać L4.i jedynym sposobem wyjścia z tej obsesji jest uwolnić nieco zło a dobro samoistnie się ułoży.
Z mojego przykładu to jest nagminny zwyczaj zmuszania do zła i żeby to zło opanować potrzeba odpowiedniej koncentracji na sobą.Szczególnym takim złem są polskie drogi gdzie nigdy nie wiadomo to się przydarzy - nagminne wmuszania zła to wróg samego siebie.

Dodaj komentarz