Harwester nie musi straszyć

adm  , 14 luty 2018, 10:26
Dla leśników jest nieocenionym pomocnikiem, dla aktywistów potworem rozjeżdżającym rośliny i zwierzęta. Jak jest naprawdę?
Harwester nie musi straszyć

Nacisk ogromnych kół jest bardzo mały

Harwester to maszyna wielooperacyjna, nazywana też kombajnem leśnym. Ważący 16 t kolos porusza się na wielkich, niemal dwumetrowych, kołach, a w oczy rzuca się zawieszona na długim hydraulicznym wysięgniku głowica tnąca. Chwyta ona drzewo u podstawy, a zamontowana na głowicy piła z łatwością je ścina. Przeciągany pomiędzy obracającymi się rolkami pień jest okrzesywany z gałęzi i cięty na określoną długość. Jeden harwester może ściąć i przygotować do wywózki z lasu ponad 200 drzew dziennie.

Nie niszczą podłoża
Jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów mówi, że jest to maszyna, której poruszanie się powoduje niszczenie środowiska. W rzeczywistości jest inaczej.
Mimo wielkiej wagi pojazdu nacisk ogromnych kół na podłoże jest prawie taki sam, jak w przypadku ludzkiej stopy. Zastosowano bowiem niskociśnieniowe opony o charakterystycznym bieżniku. W przeciwieństwie do harwestera inny pojazd używany w trakcie wycinek drzew, forwarder (załadowany drewnem), często waży więcej.
Harwester ma tę przewagę, że pozostawiając odcięte gałęzie na szlaku zrywkowym, tworzy rodzaj maty ochronnej.

Naszpikowane komputerami
Kombajn komunikuje się w sposób ciągły z sieciami informacyjnymi. Instrukcje zawierają informacje geograficzne dotyczące zarówno granic powierzchni cięć, jak i miejsc, które należy chronić. Operator sprawdza te informacje na mapie na ekranie komputera, który umożliwia mu także zaplanować porządek prac i szlaki zrywkowe.
Inne informacje dotyczą zaplanowanych do ścięcia sortymentów, a także zabiegów dodatkowych, np. spryskiwania pni w celu ochrony przed hubą korzeniową. Kolejne wiążą się z zasadami bezpieczeństwa prac na powierzchni cięć.
Poza systemem, z którego korzysta operator, kombajny podłączony jest także do kilku innych systemów. Na przykład do systemu informatycznego firmy przemysłu leśnego, która nabyła drewno na pniu. Wszystkie te systemy pracują razem. Harwester zbiera informacje o tym, ile drewna każdego gatunku jest przy drogach leśnych. Dzięki temu możliwe jest zaplanowanie optymalnych tras dla ciężarówek wożących drewno do tartaku. Zwykle odwiedzają one kilka miejsc składowania, aby zgromadzić pełny ładunek.

Wielka skuteczność
Harwestery są niezwykle skuteczne. Kombajn obsługiwany przez jednego operatora zastępuje pracę 20 drwali. W związku z tym niektórzy przedsiębiorcy widzą w tych maszynach zagrożenie dla utrzymania zatrudnienia w swoich firmach, a ekolodzy pomstują nad systemowym trzebieniem lasów. Małe zakłady usług leśnych zarzucają firmom dysponującym harwesterami, że przejmują tereny, na których pozyskanie drewna jest najprostsze, im zostawiając prace w trudniejszych warunkach.
Maszyny te umożliwiają zmniejszenie uszkodzeń w czasie wycinki, ponieważ operator jest w stanie wybrać, w jakim kierunku drzewo zostanie obalone. Są także szansą na szybki ratunek drzewostanów uszkodzonych na skutek wichur. Tak było choćby przed 15 laty w Puszczy Piskiej czy w lipcu 2017 r. w lasach Nadleśnictwa Rudy Raciborskie, gdzie wiatry powaliły 1.500 ha lasów. Dzięki pracy tych urządzeń o wiele szybciej usunięto wiatrołomy.

Świetne warunki pracy
W dawnych czasach pozyskiwanie drewna było ciężką, fizyczną pracą na otwartej przestrzeni, którą można było wykonywać tylko w określonej porze. Dzięki harwesterom prace można prowadzić także po zachodzie słońca i to w bardzo dobrych warunkach pracy. – Obecnie operator siedzi w ciepłej i suchej kabinie, nie martwi się ujemnymi temperaturami lub ulewnymi deszczami, często słuchając swojej ulubionej muzyki lub audycji radiowej – mówi Przemysław Świerblewski, inspektor nadzoru w Nadleśnictwie Krotoszyn. Kombajny są ponadto cichsze od pilarek. Te najnowocześniejsze mają nawet możliwość zainstalowania w kabinie kuchenki mikrofalowej i ekspresu do kawy.
W Polsce pracuje ok. 530 harwesterów, większość w przedsiębiorstwach prywatnych. Nowy kombajn leśny kosztuje 1,8 mln zł. Maszyny tną zazwyczaj sosnę i świerk w lasach iglastych, które przeważają w Polsce. W nich wykazują w pełni swoje zalety.
Kurs na operatora takiej maszyny to koszt ok. 9 tys. zł. To duża kwota, ale istnieje możliwość skorzystania z dofinansowania z urzędu pracy.

Za i przeciw
Wprowadzenie harwesterów do Puszczy Białowieskiej wywołało ogólnopolską dyskusję i sprzeciw organizacji pozarządowych. Zdaniem Lasów Państwowych praca harwesterów w uśmierconych przez kornika lasach była jednak uzasadniona, bo szybciej i sprawniej można było usunąć chore drzewa, które m.in. przy drogach zagrażały bezpieczeństwu ludzi.   Oprac. (popi)

Artykuł wyświetlono 474 razy