Lekarz zignorował informacje o pacjentce

Sławek Pałasz, 11 październik 2016, 09:50
Średnia: 0.0 (0 głosów)
28 września kilkanaście minut przed godz. 12.00 wezwano pogotowie do jednego z bloków w Krotoszynie. Pomocy potrzebowała 21-letnia Anna. Lekarz zignorował jednak informacje, jakie przekazała mu jej babcia. Godzinę później dziewczyna, już w znacznie gorszym stanie, przewieziona została prywatnym samochodem do szpitala, gdzie przyjęto ją na oddział ratunkowy.
Lekarz zignorował informacje o pacjentce

Gdyby lekarz zareagował inaczej, pacjentka być może nie musiałaby trafić do szpitala?

Lekarz zignorował informacje o pacjentce

Interwencja pogotowia nie pomogła

Zgłaszającą potrzebę interwencji była pani Dorota, 73-letnia emerytowana pielęgniarka z 35-letni stażem pracy, również w krotoszyńskim szpitalu. Zarówno dyspozytora z pogotowia, jak i lekarza, którzy przyjechał, poinformowała, że jej wnuczka może mieć reakcję alergiczną na podaną aspirynę i wypity pyłek pszczeli. Zdaniem starszej kobiety lekarz to zignorował. 21-latka wymiotowała, miała silające się swędzenie skóry, dreszcze, trudności z oddychaniem.
 
Zastrzyki na siedząco
W trakcie interwencji lekarz uznał, że to zapalenie górnych dróg oddechowych, a pacjentka nie wymaga hospitalizacji.  Podał jej 2 zastrzyki, a po receptę na leki kazał przyjść do szpitalnej izby przyjęć. – Zastrzyki przygotowane zostały na stole, gdzie było jedzenie. To zwróciło moją uwagę. Podał je wnuczce na siedząco, choć prosiłam, żeby mogła się położyć. Gdy zapytałam, czy pan doktor mógłby tutaj wypisać recepty, bo mam trudności z poruszaniem i będę miała problem z dojściem do szpitala, usłyszałam: “Co ja jeszcze mam tutaj robić?” – opowiada babcia pacjentki. 
 
Wylądowała w szpitalu 
Karetka odjechała, a pani Anna czuła się coraz gorzej. Nasiliły się duszności i zawroty głowy. Babcia próbowała sprowadzić innego lekarza, a gdy to się nie udało, ojciec Ani zawiózł ją własnym samochodem do szpitala. Jak opowiada pani Dorota, tam od razu zajęto się dziewczyną. Dostała leki, zrobiono jej podstawowe badania. Sytuacja została opanowana. Na szpitalnym oddziale ratunkowym pacjentka przebywała prawie 3 godziny.
 
(...)
 
Dyrektor przeprasza 
- Rozmawiałem z lekarzem, którzy przyjechał w tej karetce. Takie zachowanie  nie powinno mieć miejsca. Przepraszam obie panie. Pan doktor jest także gotowy je przeprosić. Gdyby bardziej słuchał osoby zgłaszającej interwencję, zapewne cała sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej – powiedział nam lek. Mieczysław Pełko, p.o. wicedyrektora szpitala ds. medycznych
 
(więcej czytaj w gazecie...)
Artykuł wyświetlono 2976 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz