Rzecz Krotoszyńska nr 962 (39) z 1.10.2013 r.

Modlitwy za wstawiennictwem ojca Pio

Anna Szulc, 02 październik 2013, 14:43
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Któż nie słyszał o św. ojcu Pio, zakonniku, do którego, kiedy żył, zmierzały liczne pielgrzymki ludzi pragnących znaleźć drogę do Boga lub umocnić się w wierze?
Modlitwy za wstawiennictwem ojca Pio

Ks. Krzysztof Śliczny, diecezjalny asystent grup modlitewnych o. Pio

San Giovanni Rotondo we Włoszech to miejsce, gdzie przebywał przez wiele lat życia. Nie każdy może tam pojechać, ale święci mają to do siebie, że lubią podróżować i docierać w najdalsze zakątki ziemi do tych, którzy ich pragną. Jednym z dzieł, które powstały dzięki owemu zakonnikowi są grupy modlitewne. Taka grupa istnieje już w krotoszyńskiej farze, ale po sąsiedzku, w parafii Piotra i Pawła, zawiązuje się następna. 23 września odbyło się tam pierwsze spotkanie organizacyjne.

Łańcuch modlitwy
Pan Bóg działa tak, jak chce i właściwie trudno powiedzieć, dlaczego akurat o. Pio swoją obecność zaznacza właśnie tu i teraz. Wraz z przyjściem do parafii klasztornej ks. Krzysztofa Ślicznego, diecezjalnego asystenta owych grup modlitewnych, naturalna stała się myśl, aby i tu modlić się za wstawiennictwem o. Pio.
Jako pierwsi odpowiedzmy na apel Chrystusowego Namiestnika na ziemi i otoczmy świat łańcuchem modlitwy – mówił o. Pio swoim duchowym synom i córkom, kiedy Pius XII prosił o modlitwę w intencji pokoju w czasie II wojny światowej.
- Często ludzie przychodzili do o. Pio prosić o modlitwę, ale on często odpowiadał: ty sam się módl. Ja będę się za ciebie modlić, ale to ty przede wszystkim musisz się modlić. Gdy się razem modlimy, ta modlitwa ma większą moc. Polecał tym, co do niego przychodzili, aby szukali czasu, miejsca na modlitwę – opowiada ks. Krzysztof. O. Pio bardzo się denerwował, gdy słyszał, że ktoś się nie modli. Jak kapłani mówili mu, że nie odmówili brewiarza, to potrafił nawet uderzyć i mówił: jak możesz okradać Kościół.  

Modlitwa i życie
Osoby, które spotykały się z ojcem Pio, przyjeżdżając do swoich domów, starały się żyć wskazówkami zakonnika. O. Pio chciał, by to, co działo się w czasie Eucharystii, przenosić na język życia codziennego, by spotkanie z Bogiem nie kończyło się za drzwiami kościoła, ale żeby ta miłość, zgoda, przebaczenie, modlitwa zostały wprowadzone do świątyni domowej.
Z czasem osoby związane z o. Pio zaczęły się spotykać, zawsze było to w obecności kapłana. O. Pio zabiegał, aby grupy te nie działały w oderwaniu od wspólnoty Kościoła. Tak jest do dzisiaj – dla każdej grupy modlitwy jest wyznaczony przez proboszcza kapłan. Aby taka grupa mogła powstać, ksiądz biskup musi wydać zgodę na jej założenie. Grupy są zgłaszane do centrum grup o. Pio, które mieści się w szpitalu w San Giovanni Rotondo.

Spotkania
O. Pio miał wiele takich momentów w życiu, które testowały jego posłuszeństwo i oddanie Kościołowi. Jego akt beatyfikacji i kanonizacji świadczą o tym, że starał się żyć cnotą posłuszeństwa. Był wsłuchany w to, co wymagał od niego Kościół.
Tym, którzy gromadzili się wokół niego, tworząc grupy modlitwy, o. Pio radził iść dwoma torami. Pierwszy to spotkania razem z kapłanem w świątyni, spotkania na modlitwie, liturgii, przede wszystkim na Eucharystii, czasem przedłużone o adorację Najświętszego Sakramentu czy o wspólnie rozważane Słowo Boże, ale też sprawy formacyjne – jak żyć Bożymi przykazaniami. Drugi tor to wniesienie określonych wartości do społeczeństwa, do swojej rodziny. To – inaczej mówiąc – życie modlitwą według mojego stanu, czyli zależne od tego, czy jestem księdzem, siostrą zakonną, ojcem, matką czy osoba samotną.

W co drugi czwartek
Osoby z Krotoszyna i nie tylko informujemy, że spotkania czcicieli o. Pio odbywać się będą w drugi czwartek miesiąca. Ich początkiem będzie Mszą św. o godz. 18.30 zawierająca homilię poświęconą duchowości świętego. Potem dalsza modlitwa, a na koniec uczczenie relikwii o. Pio, czyli fragmentu bandaża ze stygmatów świętego.
Raz na jakiś czas będą odwiedziny chorych w szpitalu, gdyż o. Pio mówił: W chorym żyje Jezus, który cierpi.


 

Artykuł wyświetlono 1985 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz