Nie dorośliśmy do rowerów miejskich

Paweł Krawulski, 09 maj 2017, 14:51
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Tylko z kilku rowerów można obecnie korzystać w ramach gminnego projektu Krotoszyński Rower Miejski. Wina leży po stronie mieszkańców, którzy nie potrafią docenić dobra wspólnego.
Nie dorośliśmy do rowerów miejskich

Większość tych rowerów zaginęła już po kilku dniach

Większości rowerów brakuje, pozostałe są naprawiane w Miejskim Zakładzie Komunikacji.

Miał być tak pięknie
Nie tak miało to wyglądać. 28 kwietnia, w trakcie inauguracji projektu, burmistrz Franciszek Marszałek tryskał humorem. Podkreślał wspólny sukces, wszak jednoślady pozyskano od mieszkańców. Poddano je liftingowi, zbudowano 5 stacji i do użytku przekazano 15 rowerów. Mieszkańcy Krotoszyna mieli wypożyczać je za darmo i odstawiać na jedną ze stacji po maksymalnie 6 godzinach.

Studził entuzjazm
Szczegółowe zasady zawiera regulamin, który wyjaśniał naczelnik wydziału gospodarki komunalnej magistratu, Michał Kurek. Jako jedyny z uczestników inauguracji studził entuzjazm, apelując do przyszłych użytkowników o odpowiedzialność.
Jego obawy okazały się prorocze. Już podczas pierwszego weekendu funkcjonowania projektu, w różnych częściach miasta można było zobaczyć porzucone rowery, często uszkodzone.

Jednoślady zginęły
- Niestety, krotoszynianie nie wykazali się odpowiedzialnością. Teraz mogą korzystać jedynie z trzech jednośladów. Aż dziewięć pojazdów zaginęło, a pozostałe znajdują się w bazie MZK - powiedział nam w ubiegłym tygodniu M. Kurek.

 

Artykuł wyświetlono 3586 razy
Komentarze do artykułu
Avatar_missing_small
Marian Jankowski - 09 maj 2017, 18:31

Krotoszyn jest niepoważny od szeregu lat a za młodych lat uważałem to miasto za super.Gdy zamieszkałem w tym mieście a w roku 1975 i podjąłem prace w PKS to zaczął się horror.A wszystko zaczęło się od nie podporządkowania koleżeńskiej afery biletowej polegającej na tym,że nie podawałem znaków o kontroli biletów.Była to taka brudna robota na,której można było zarobić ale też i prace stracić.
Kilka razy miałem poprzebijane dętki przy rowerze, motocyklu.który musiałem autobusem zawozić do domu.Nie pomogła interwencja u kierownika i w końcu z polecenia Prokuratora ogrodzono pomieszczenie dla pojazdów a klucz miał portier.
Na D.A. to nawet nasypano cukru do zbiornika na paliwo i jak zapychałem motor to się wyśmiewano.
Dziś nadal okazuje się,że mieszkańcy nie dorośli.

Dodaj komentarz