O bushcrafcie słów kilka

adm  , 07 sierpień 2018, 10:35
Skauting, survival, bushcraft – nowe (?), zataczające coraz szersze kręgi i profesjonalizujące się zjawisko zawsze było i jest związane z lasem. Jak funkcjonować, gdy to, co dla jednych stanowi ucieczkę od cywilizacji i oazę wolności, dla innych jest zakładem pracy z całym spektrum przepisów?
O bushcrafcie słów kilka

Ten, kto pozostawia leśne otoczenie w pierwotnym stanie, zasługuje na szacunek

Spacer to za mało
W czasie wypoczynku na łonie przyrody łatwo dostrzec bogactwo możliwości, jakie nam ono stwarza. Możemy leniuchować w trawie lub przedzierać się przez najdziksze zakątki, znajdując miejsce dla siebie, po czym zapragnąć przebywać w nim regularnie, na swoich warunkach, w zgodzie z własnym rozumieniem natury.
Ilość filmów w serwisach społecznościowych, a także ślady w terenie świadczą o tym, że bushcraft jest popularny, że coraz więcej ludzi odczuwa potrzebę kontaktu z naturą. Całonocne obozowanie w lesie o dowolnej porze roku jest możliwe dzięki dużemu asortymentowi odzieży, mat, tarpów, gadżetów przetrwania oraz umiejętnościom i hartowi ducha bushcraftowców.
Zgodnie z zapisami ustawy o lasach biwakować można tylko w miejscach wyznaczonych. W warunkach Lasów Państwowych są to tzw. grzybki, wiaty, miejsca postoju oznakowane stosownymi tablicami. Miejsca te bez wątpienia są wytworem cywilizacji, od której wielu ma ochotę wziąć wolne i polegać wyłącznie na własnych siłach.
Trzeba jednak pamiętać, że z lasu korzystają różne grupy ludzi, dlatego wprowadzono ustawowe zasady, których należy przestrzegać.

Przyroda nie tylko dzika
Oprócz walorów turystycznych i krajobrazowych las pełni ważną funkcję gospodarczą. Bezpośrednim tego efektem są ograniczenia w udostępnianiu lasu osobom, które nie wykonują żadnych prac w lesie.
Wyróżniamy dwa rodzaje zakazu wstępu do lasu: okresowy i stały. Okresowy może zostać wydany w warunkach zagrożenia pożarowego, gdy las dotknęły znaczące uszkodzenia, np. od wiatru, a także gdy prowadzone są prace niebezpieczne, jak ścinka drzew.
Całoroczny zakaz wstępu dotyczy najmłodszego lasu (gdy drzewka nie przekroczą 4 m wysokości), drzewostanów nasiennych (oznaczonych żółtymi ciągłymi opaskami na drzewach), powierzchni doświadczalnych, źródlisk rzek i potoków, terenów zagrożonych erozją, a także terenów oznaczonych jako ostoje zwierzyny.

Nieprzeciętny turysta
Jednym z głównych celów wyprawy bushcraftowej jest ognisko. W świetle przepisów rozpalanie ognia jest możliwe tylko w miejscach wyznaczonych, które są usytuowane przy leśnej bazie turystycznej. Palenie ognia gdziekolwiek indziej jest surowo zabronione.
W środowisku bushcraftowców jest wiele osób rozumiejących ten zakaz, potępiających nadużywanie i nieumiejętne korzystanie z ognia. Leśnicy odpowiedzialni za las muszą jednak iść o krok dalej. Każdy zdaje sobie sprawę, jak niewiele potrzeba, by zapłonął las i jak trudno go ugasić. Przepisy dotyczące używania otwartego płomienia nie podlegają interpretacji i muszą być literalnie stosowane.
Wiele osób uprawiających bushcraft szczyci się umiejętnością wtapiania się w otoczenie i niepozostawiania po sobie żadnych śladów. Jest to bez wątpienia wielka zaleta. Osoba, która spędza w lesie jedną lub kilka nocy, po czym zostawia otoczenie w pierwotnym stanie, zasługuje na szacunek. Powinien to być wzór dla użytkowników leśnych parkingów pozostawiających śmieci obok pustych koszy!
Powody, dla których ludzie wybierają leśną głuszę zamiast dyskoteki i galerii handlowej, są dla mnie całkowicie zrozumiałe. Leśnicy nie są wrogiem bushcrafterów, przecież obie grupy szanują las i starają się go maksymalnie zrozumieć.
Rozumiemy, że nie chcą, by traktować ich jak zwykłych biwakowiczów, jednak my znamy dokładnie leśne ostępy i wiemy, gdzie znajdują się w nich miejsca niebezpieczne, cenne przyrodniczo lub chronione z innych powodów.
Dlatego warto się z nami kontaktować i uzgodnić sposób bezkonfliktowego korzystania z lasu. Czasami wystarczy postawić nogę na ściole, by znaleźć się poza cywilizacją.
Radosław Bałęczny

Artykuł wyświetlono 389 razy