Rzecz Krotoszyńska nr 35 (1114) z 30.08.2016 r.

Rocznica Września 1939. Historię wojny w Krotoszynie pisały kolejowe tory

Janusz Urbaniak, 01 wrzesień 2016, 09:57
Średnia: 0.0 (0 głosów)
1 września 1939 r. wiele wskazywało na to, że przygraniczny Krotoszyn zostanie zrównany z ziemią. Przecież mieścił się tutaj garnizon. Niemcy przekroczyli granicę w rejonie Ujazdu i Chachalni już o godz. 4.00, a o 5.00 weszli do Sulmierzyc.
Rocznica Września 1939. Historię wojny w Krotoszynie pisały kolejowe tory

Dworzec w Kole nad Wartą, 2 września 2014 r. Początek uroczystości odsłonięcia nowego pomnika nagrobnego krotoszynian, którzy polegli w nalocie na pociąg ewakuacyjny. Takie same wagony, jak wtedy. Skład zatrzymywał się w Koźminie, Jarocinie, Wrześni, Koninie.

Około godz. 8.00 ostrzał lasu na wysokości Perzyc zaczął prowadzić pociąg pancerny Poznańczyk, który kilka godzin wcześniej zajął stanowisko w rejonie dworca PKP. Potężny huk kolejowego działa potwierdził, że zaczęła się wojna.
O 11.00 z tego samego miejsca wyruszył inny skład – pociąg ewakuacyjny z rodzinami krotoszyńskich wojskowych, policjantów, urzędników, kolejarzy. Byli w nim mężczyźni i kobiety, ludzie starsi i dzieci. Miał dotrzeć do Żółkwi w woj. lwowskim.
W godzinach popołudniowych na miasto spadło kilkadziesiąt pocisków. Trafiły w sąd, farę, budynki przy Kaszarskiej i Koźmińskiej, cmentarz (ewangelicki) przy Rawickiej. Wybuchy, syreny i tłumy uchodźców wzmagały chaos, a policjanci wręcz namawiali do ucieczki. O 18.00 pocisk uszkodził pocztę; łączność z krajem została przerwana. W mieście nie było już prawie Polaków.
Hitlerowcy zajęli Krotoszyn 3 września. Miasto nie zostało zrównane z ziemią, a wielu uciekinierów zagubionych, i nie mających się gdzie podziać, wróciło potem do swoich domów.
Dzień wcześniej w Kole nad Wartą – w trakcie nalotu – zginęło ponad 100 pasażerów pociągu ewakuacyjnego, który miał być przepustką do życia. Gdyby zostali, byłoby inaczej, wiele na to wskazywało...
Pociągów, które pisały historię wojny w naszym mieście było więcej. W styczniu 1945 r., który nie przyniósł nam – warto o tym pamiętać – wyzwolenia, z Krotoszyna odprawiano pociągi ewakuacyjne z Niemcami. Składały się z otwartych wagonów towarowych, ale strach przed Sowietami był silniejszy niż trzaskający mróz. Zamarznięte zwłoki tych, którzy nie przeżyli, co jakiś czas wyrzucano w śnieg.  
Tego samego roku, w maju, na dworzec zajechał pociąg z niemieckimi dziećmi i niemowlakami, głodnymi i chorymi, eskortowany przez żołnierzy Armii Czerwonej. Kilkoro z nich krotoszynianie wzięli do swoich domów i wychowali. Dali im życie, choć trudno powiedzieć, czy naprawdę szczęśliwe. Piszę te słowa w roku 2016, gdy wojna znów puka do bram Europy i zagraża ludziom, którzy –  tak jak ich ojcowie i dziadowie – za nic jej nie chcieli.  


 

Artykuł wyświetlono 2453 razy
Komentarze do artykułu
Avatar_missing_small
Marian Jankowski - 06 wrzesień 2016, 16:56

Jak mi wiadomo z lat szkolnych rok 1956 a 57 że zalążkiem wojny 1 września 1939 był Krotoszyn.Prawdopodobnie w Krotoszynie przed wojną mieszkało dużo ludności niemieckiej.
Zauważa się,że do dziś mieszkają osoby w Krotoszynie,które współpracowały z Niemcami przed wojną i nadal jątrzą.

Avatar_missing_small
x Men - 07 wrzesień 2016, 21:38

No proszę jaki nasz Marian mądry mądrzejszy niż książki i sama historia,,,powinieneś być historykiem a nie marnym kierowcą

Dodaj komentarz