Rzecz o Franciszku Kurzawie. Kronikarz Krotoszyna

Paweł Krawulski, 25 styczeń 2017, 09:41
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Od lat żadne większe wydarzenie na terenie powiatu krotoszyńskiego nie może się obejść bez dokumentującego je kamerą Franciszka Kurzawy.
Rzecz o Franciszku Kurzawie. Kronikarz Krotoszyna

Nawet odbierając Krotoszyński Dąb wszedł na scenę z kamerą

Rzecz o Franciszku Kurzawie. Kronikarz Krotoszyna

Tajniki zawodu poznawał pracując w kinie Przedwiośnie


Kurzawa niestrudzenie zatrzymuje w kadrach pędzący czas. Wszędzie tam, gdzie pojawia się ten 79-latek (ur. 28 listopada 1938 r. -  red.), zawsze znajduje rozmówców.

Szlify w Przedwiośniu
Dla bohaterów swoich filmów ma życzliwe słowa oraz czas. Potrafi kręcić sceny po wielokroć, pomagając zwłaszcza tym, którzy po raz pierwszy stają po drugiej stronie kamery.  Tej odpowiedzialnej postawy nauczył się już na początku drogi zawodowej w krotoszyńskim kinie Przedwiośnie. Tam jako kinooperator przez 13 lat uczył się zawodu od Wiktora Krawulskiego. Wówczas w stolicy naszego powiatu działała grupa ludzi, dla których obcowanie ze sztuką było prawdziwą pasją. Wystarczy wspomnieć Henryka Nowaczyka, który do dziś niestrudzenie szuka śladów Fryderyka Chopina.

Kierował kinem w Kobylinie
– Z filmem pracowałem w Krotoszynie i poźniej, kiedy byłem kierownikiem kina w Kobylinie – mówi F. Kurzawa. Wspomina, jak zapraszał aktorów, takich jak Barbara Brylska czy Jerzy Janeczek. Przed seansem przedstawiał odtwórcę głównej roli, a po zakończeniu filmu publiczność uczestniczyła w spotkaniu z gościem.
Po przejściu na emeryturę Franciszek Kurzawa kupił kamerę i stał się współczesnym kronikarzem. – Chcę zostawić coś dla potomnych.

 

(WIĘCEJ PRZECZYTASZ W WYDANIU PAPIEROWYM)

Artykuł wyświetlono 1093 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz