Rzecz Krotoszyńska nr 48 (1127) z 29.11.2016 r.

Rzecz o kolarzu Piotrze Zaradnym. Urodziłem się za wcześnie...

Sebastian Pośpiech, 30 listopad 2016, 15:34
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Miłośnikom kolarstwa Piotra Zaradnego nie trzeba przedstawiać. Wygrywał etapy na Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne. Jeszcze 8 lat temu ścigał się w peletonie. Teraz jako trener odnosi międzynarodowe sukcesy z juniorami.
Rzecz o kolarzu Piotrze Zaradnym. Urodziłem się za wcześnie...

Piotr Zaradny w redakcji "Rzeczy Krotoszyńskiej"

Rzecz o kolarzu Piotrze Zaradnym. Urodziłem się za wcześnie...

Nasz najsłynniejszy kolarz, mieszkaniec Biadek, po wygraniu jednego z wyścigów

ZDJĘCIA ZARADNEGO - ZAWODNIKA I TRENERA

44-letni Zaradny w 2008 r. zakończył karierę zawodniczą, która trwała 25 lat. A przygodę z kolarstwem zaczął w rodzinnej wsi pod Krotoszynem - w uczniowskim klubie As Biadki. Bardzo szybko jednak rozpoczął treningi w LZS Raszków. Potem był Włókniarz Kalisz, a następnie jedne z najsilniejszych w tamtym okresie polskie kluby z Częstochowy i Jelcza Laskowic.

Wygrał 200 wyścigów
W 1996 r. zaczął karierę zawodową. W sumie wygrał w tzw. elicie ok. 200 wyścigów. – Za największy swój sukces uważam wygrany etap Wyścigu Pokoju w 1998 r. W tym samym roku też wygrałem jeden etap Tour de Pologne – mówi.
Miał udany rok 2004, zajmując 4. miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de Maroc (2 wygrane etapy) oraz pierwsze miejsca w wyścigach Szlakiem Grodów Piastowskich i Dookoła Mazowsza. W 2007 r., mając za sobą 18 prestiżowych zwycięstw w wyścigach zaliczanych do klasyfikacji UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska), plasował się na 3. miejscu na świecie pod względem zwycięstw.
Rywalizował z takimi kolarzami, jak Eric Zabel, znakomity niemiecki sprinter, Włosi Mario Cippolini i Alessandro Petacchi oraz wieloma innymi znakomitymi zawodnikami. Z polskich kolarzy wymienia wicemistrza świata Zbigniewa Sprucha, Piotra Przydziała, Andrzeja Sypytkowskiego.

Przekabacili mnie
Piotr Zaradny uważa, że przyszedł na świat kilka lat za wcześnie. – Urodziłem się w złych czasach, można powiedzieć, że za wcześnie. Owszem, było u nas zawodowstwo, ale nie mieliśmy szans wyjechać do krajów zachodnich, do najlepszych drużyn. Państwo i związek kolarski nie pozwalali – opowiada.

 

(WIĘCEJ PRZECZYTASZ W GAZECIE PAPIEROWEJ)

Artykuł wyświetlono 1950 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz