Tajemnica kwiatu paproci

adm  , 13 czerwiec 2018, 13:58
W kalendarzu czerwiec, miesiąc letniego przesilenia. Dni są bardzo długie, a noce coraz krótsze. Niebawem nadejdzie noc świętojańska, z którą wiąże się wiele wierzeń i przesądów. Główną rolę odgrywają w niej dwa żywioły: ogień i woda. Panny tańczą wokół ognisk, tzw. sobótek, i puszczają wianki na wodzie. Kawalerowie, sami lub z wybranką, wyruszają na poszukiwania kwiatu paproci. Jego odnalezienie ma zapewnić bogactwo i dostatek.
Tajemnica kwiatu paproci

Długosz królewski w rośnie w rezerwacie Baszków

Paprocie są bardzo starą grupą roślin. Na Ziemi pojawiły się już wiele milionów lat temu, a największą rolę odgrywały w karbonie. To właśnie z nich powstało wiele złóż węgla. Obecnie mają mniejsze znaczenie w ekosystemach. W Polsce występuje ich kilkadziesiąt gatunków. Są to rośliny bardzo zróżnicowane. Ich cechą wspólną jest m.in. rozmnażanie za pomocą zarodników, a co za tym idzie niewytwarzanie kwiatów.
Paprocie kojarzą się nam głównie z lasem, w którym zdecydowana większość z nich znajduje dogodne warunki rozwoju. Najpospolitszym gatunkiem w naszych lasach jest orlica pospolita. To gatunek o dużej tolerancji na warunki środowiskowe, dlatego znajdziemy ją zarówno pośród sosen, jak i dębów. Jej nazwa pochodzi od wiązek przewodzących, które na przekroju poprzecznym ogonka, układają się w kształt dwugłowego orła.
Inne pospolite gatunki w krotoszyńskich lasach to nerecznica samcza i wietlica samicza. Są one związane z lasami liściastymi, więc znajdują u nas dogodne siedliska. Wszystkie wytwarzają zarodniki na spodniej stronie liści, co oznacza, że nie mogą stanowić obiektu poszukiwań w noc świętojańską.
W okolicach Baszkowa znajdziemy długosza królewskiego, największą spośród naszych paproci. Ten gatunek wytwarza zarodniki na specjalnych liściach zarodnionośnych. Odróżniają się one wyraźnie od reszty rośliny. Z tego powodu w niektórych krajach długosz bywa nazywany kwitnącą paprocią. Jednak i on nie stanowi obiektu poszukiwań w noc kupały.
Tradycja kwiatu paproci pochodzi prawdopodobnie od niepozornego nasięźrzału pospolitego występującego na wilgotnych łąkach. Ta niewielka roślina ma tylko jeden mały, zielony listek, z którego wystaje, podobny do języka węża, kłos zarodnionośny. Uważano, że ma ona moc zjednywania miłości. Wygląd kłosa powiązano z wężem, który nakłonił do grzechu Ewę.
Aby obudzić moc nasięźrzału, należało posłużyć się odpowiednim rytuałem. Co ciekawe, odprawiały go tylko dziewczęta. Odnalazłszy właściwą paproć o północy, naga panna musiała się odwrócić do niej tyłem (co miało ochronić ją przed porwaniem przez diabła) i rwać kwiat, wypowiadając jednocześnie zaklęcie: nasięźrzale, nasięźrzale, rwę cię śmiale, pięcią palcy, szóstą dłonią, niech się chłopcy za mną gonią. Aby poprawić skuteczność zaklęcia dobrze było się natrzeć zerwaną rośliną.
Z przykrością muszę przypomnieć, że nasięźrzał pospolity jest w Polsce gatunkiem podlegającym ochronie ścisłej, więc zrywanie i uszkadzanie roślin, nawet w noc świętojańską, jest zabronione.
Przemysław Świerblewski