Zamknij
REKLAMA

Wiemy, dlaczego Felicja z Chełkowskich Caty spocznie w Lutogniewie

21:21, 22.01.2020 | red.
REKLAMA
Skomentuj

 

14 listopada 2019 r. w Le Puy-Sainte-Réparade we Francji zmarła Maria Caty, córka ostatnich właścicieli Dzierżanowa, gdzie przyszła na świat 10 grudnia 1928 r.

Była córką  Krystyny z Urbanowskich  i Szczęsnego Chełkowskiego, wnuczką Marii z Donimirskich i Józefa Chełkowskiego – pierwszego starosty powiatu koźmińskiego, działacza społecznego, właściciela Śmiełowa. Szczęśliwe lata dzieciństwa spędziła w Dzierżanowie razem z pięcioma braćmi: Janem, Zygmuntem, Antonim, Wojciechem i Konstantym, oraz u dziadków w Śmiełowie .


Podczas wojny dzieliła los rodziny i przeżywała okrucieństwa tego czasu: wysiedlenie w październiku 1939 r. z Dzierżanowa, 2-miesięczny pobyt w obozie w Dobrzycy, ewakuację do Generalnego Gubernatorstwa, przeprawę przy 30-stopniowym mrozie przez Wisłę, prawie 4-letni pobyt w Brzózie – majątku Wojciecha i Wandy z Chełkowskich Heydlów (siostry Szczęsnego), aresztowanie Wojciecha i Adama Heydlów w Brzózie i ich śmierć w Oświęcimiu, ucieczkę do Warszawy przed zbliżającym się frontem w lipcu 1944 r., wybuch powstania i swoje oddzielenie jako niespełna 16-letniej dziewczyny od reszty najbliższej rodziny, która do połowy października 1944 żyła w przeświadczeniu o tragicznym losie córki i siostry.


Okres powstania spędziła jednak pod opieką babki Anny Urbanowskiej, biorąc udział, pod ciągłym ostrzałem, przy budowie barykady na ul. Boduena oraz przygotowując posiłki dla powstańców; przeżyła ucieczkę z płonącej Warszawy oraz wywózkę bydlęcymi wagonami do Kielc, skąd szczęśliwie przedostała się do Szymanowa i z pomocą tamtejszych sióstr niepokalanek połączyła się z rodziną.


Edukację gimnazjalną odbyła w Szymanowie, a następnie w szkole hotelarskiej w Kuźnicach k. Zakopanego. Pracę rozpoczęła w hotelu Prudential oraz w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. W drugiej połowie lat 50. przeniosła się do Szczecina, gdzie mieszkał ojciec i brat Wojciech. Na początku lat 60. przez Paryż wyjechała do Stanów Zjednoczonych, a w 1975 r. przeniosła się do Montrealu, tam trzy lata później wyszła za mąż za pracownika oświatowego François Xaviera Caty i w szczęśliwym związku przeżyła ponad 40 lat. Na ostatnie lata życia małżonkowie przenieśli się do Francji i zamieszkali niedaleko Aix-en-Provence.


Krewni i znajomi wspominają Zmarłą jako człowieka całym sercem oddanego rodzinie i potrzebującym; w ciężkich czasach siermiężnego socjalizmu w Polsce zza oceanu otaczała troskliwą opieką swoich rodziców, braci, bratanków i bratanice; nie zapominała także o rodzinach osób pracujących przed wojną w majątku w Dzierżanowie – o dzieciach i wnukach dzierżanowskich niań i opiekunek.

Toteż wypełniając jej wolę przekazaną bratu Wojciechowi, została pochowana nie w rodzinnym grobowcu w Starymgrodzie, ale przy swej najukochańszej niani – śp. Elżbiecie z Grzelaków Skrzypczakowej z Dzierżanowa na cmentarzu przy Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Lutogniewie, do której to Patronki śp. Felicja uciekała się w modlitwie w najstraszniejszych dniach powstania warszawskiego.

Na podstawie wspomnienia pośmiertnego Marii Felicji z Chełkowskich Giżewskiej, córki chrzestnej śp. Felicji, udostępnionego przez Wojciecha Chełkowskiego ze Szczecina, specjalnie dla „Rzeczy Krotoszyńskiej” przygotował
Kazimierz Orzechowski

(Zdjęcia archiwum rodzinnego Chełkowskich: 1. Rodzice wraz z dziećmi, Felicja na drugim planie; 2. Felicja Maria z Chełkowskich i François Xavier Caty)

 

 

 

(red.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© rzeczkrotoszynska.pl | Prawa zastrzeżone