Zamknij
REKLAMA

Straciła 4 palce w wypadku w pracy. Jej życie załamało się…

11:01, 03.08.2022 | Sebastian Pośpiech
Skomentuj
REKLAMA

44-letnia Anna K. straciła 4 palce w wypadku w pracy. Rozdrabniarka do pianki wciągnęła jej dłoń. Właściciel zakładu, w którym pracowała, został skazany na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu. Ma też wypłacić poszkodowanej 20 tys. zł.

 

10 stycznia 2020 r. to data, która zmieniła życie pani Ani. Pracując w firmie z Lutogniewa obsługiwała maszynę do rozdrabniania pianki. W momencie, gdy się zapchała pianką popchnęła ją prawą ręką i wówczas doszło do wciągnięcia do wałka z nożami rozdrabniającymi materiał. Zdążyła jeszcze nacisnąć druga ręką na wyłącznik. Niestety, palce dłoni były zmasakrowane.

 

Nie wezwali karetki

– Moje cztery palce zostały oskalpowane, pozostały same kości, śródręcze było poharatane, miałam krwotok – opisuje kobieta.

Po wypadku do zakładu nie wezwano karetki pogotowia, lecz żona właściciela (właściciel był nieobecny) wraz z kolegą jej córki zawieźli ją do poradni chirurgicznej w Krotoszynie. Lekarz natychmiast wypisał skierowanie do szpitala na pilną operację.

– Palce amputowano mi po dwóch godzinach od wypadku – wspomina pani Ania.

Początkowo Prokuratura Rejonowa w Krotoszynie umorzyła śledztwo, obarczając winą samą pokrzywdzoną. Dzięki determinacji pokrzywdzonej i Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych A. Łebek i Wspólnicy z Wrocławia, która zgłosiła się do niej, doprowadzono do uchylenia umorzenia i w konsekwencji do skierowania aktu oskarżenia przeciwko pracodawcy.

Proces ruszył w Sądzie Rejonowym w Krotoszynie 22 lutego 2021 r. W sumie odbyły się 3 rozprawy – ostatnia w maju 2021 r. Mężczyzna został oskarżony o narażanie pracownika na utratę życia lub uszczerbek na zdrowiu przez naruszenie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy.

 

Nie była przeszkolona

W akcie oskarżenie m.in. czytamy, że pracodawca

(...) dopuścił do pracy pracownicę Annę K. przy rozdrabniarce do pianki – niszczarce produkcji niemieckiej, która w stanie, w jakim się znajdowała, w ogóle nie powinna być dopuszczona do użytkowania, tj. nie posiadała stałej lub ruchomej, metalowej i wyposażonej w wyłącznik krańcowy osłony uniemożliwiającej dostęp do wałków-noży, nie posiadała prawidłowej instrukcji stanowiskowej BHP, która opisywałaby szczegółowo maszynę, warunki i zasady jej obsługi, proces technologiczny i postępowanie z sytuacjami niebezpiecznymi (...).

Według biegłego z dziedziny badania wypadków przy pracy, to właściciel powinien przeprowadzić z Anną K. szkolenie stanowiskowe, a nie jedna z pracownic, którą do tego delegował. Maszyna nie została poddana wstępnej kontroli po zainstalowaniu i nie miała osłony.  

Uznał też, że kobieta nie znała prawidłowości pracy maszyny, stąd jej nerwowa reakcja na zapychanie się wałków i wsunięcie do nich ręki.

– Pracowałam w stresie i pod presją czasu, bo miałam rozdrobnić określoną ilość pianki – opowiada w rozmowie z „Rzeczą…”

 

Kara więzienia w zawieszeniu

Mężczyzna nie przyznał się do winy, a na procesie nie odpowiadał na pytania prokuratury i pełnomocnika poszkodowanej. 17 maja ub. roku zapadł wyrok. Szef firmy został winnym nieumyślnego spowodowania u 44-latki obrażeń ciała w postaci amputacji trzech palców i częściowo czwartego (na wysokości paliczka bliższego) oraz zmiażdżenia tkanek miękkich śródręcza prawego, co jest ciężkim kalectwem.

Został skazany przez sędzię Dorotę Wojtkowiak-Mielicką na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 1 rok. Zasądzono wobec niego 10 tys. zł nawiązki na rzecz poszkodowanej oraz przepadek na rzecz Skarbu Państwa niszczarki. Miał też zapłacić ponad 5 tys. 420 zł kosztów sądowych.  

 

Nie wzięła winy na siebie

Pracodawca poświadczył również nieprawdę w protokole z ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku, który na jego zlecenie przeprowadził specjalista ds. BHP. Potwierdził w nim bowiem, że Anna K. została zapoznana z instrukcją stanowiskową maszyny oraz oceną ryzyka zawodowego na tym stanowisku.   

– Jeśli wzięłabym winę na siebie i podpisała protokół BHP, w którym było napisane, że całą odpowiedzialność za wypadek ponosi poszkodowana, czyli ja, to zostałabym, jak to się mówi, „na lodzie” – mówi Anna.

Dlatego wniosła swoje uwagi i dokument w toku prowadzonego postępowania m.in. dzięki opinii biegłego został uznany w sądzie za niezgodny z prawdą.

 

Apelacja zaostrzyła wyrok

Strony odwołały się od wyroku. W złożonej apelacji obrońca oskarżonego wniósł o uniewinnienie i uchylenie orzeczenia o przepadku maszyny. W uzasadnieniu obwiniał samą poszkodowaną, próbując udowodnić, że używała drewnianej listewki do popychania materiału na wałki, a przecież nikt jej tak nie kazał robić. Twierdził, że maszyna była sprawna, a opinia biegłego wadliwa.

Prokurator Agata Kopczyńska zaś zażądała zawieszana kary na okres dłuższy, tj. 2 lata.  Wniosła również o zasądzenie 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonej.

Sędzia Maria Siwek-Walczak z Sądu Okręgowego w Kaliszu wyrokiem z 10 czerwca br. zmieniła wyrok podwyższając nawiązkę z 10 na 20 tys. zł i uchyliła orzeczenie o przepadku maszyny. W pozostałym zakresie wyrok utrzymała w mocy.

 

Moje życie się załamało

Anna K. jako osoba z orzeczeniem lekarskim o całkowitej niezdolności do pracy jest na rencie powypadkowej.

– Moje życie się załamało. Nie mogę pracować, życie prywatne też się pogorszyło, bo unikam uroczystości, spotkań towarzyskich i przebywania między ludźmi. Zamknęłam się w sobie. Zostałam okaleczona nie tylko fizycznie, ale również psychicznie – opowiada 44-latka.

Chciałaby mieć protezę bioniczną, ale to wiąże się z bardzo dużym wydatkiem.

– Jednak kwota, którą dostałam jako odszkodowanie z polisy byłego pracodawcy nie pokryje kosztów tej protezy – powiedziała.

Dostaje jedynie 1 tys. 460 zł renty powypadkowej a sama wychowuje 13-letnie dziecko.

– Mam alimenty i 500 Plus, ale to są pieniądze córki – mówi.

Kontakty z niedawnymi koleżankami z pracy urwały się. Przestały się odzywać i pisać wiadomości tekstowe. – Zawiodłam się na wielu osobach – podsumowuje gorzko 44-latka.

 

Opinia kancelarii prawnej

Jako kancelaria reprezentowaliśmy pokrzywdzoną od początku postępowania karnego. Specjalizujemy się w reprezentacji pokrzywdzonych w wypadkach przy pracy i  ukierunkowaliśmy na wykazaniu szeregu zaniedbań w zakresie BHP w zakładzie pracy pokrzywdzonej. Naruszenia BHP były ewidentne – mówi Bartosz Koszów z Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych A. Łebek i Wspólnicy we Wrocławiu.

W wielu zakładach pracy standardy BHP zatrzymały się na latach 90. XX wieku. – Sytuacja taka naraża na niebezpieczeństwo pracowników, a to właśnie ich bezpieczeństwo powinno być priorytetem. W dalszym ciągu zbyt wielu pracowników ulega ciężkim wypadkom przy pracy. Niech przedmiotowy wyrok będzie przestrogą dla innych osób dopuszczających się podobnych naruszeń zasad BHP w zakładach pracy – dodaje B. Koszów.

 

(Sebastian Pośpiech)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (12)

NicNic

2 13

Ok zgodzę się ze wina jest pracodawcy za brak przeszkolenia i za nie udzielenie prawidłowej pomocy
Ale na litość boska po co pchała łapę
Mogła najpierw wyłączyć maszynę i dopiero grzebać a teraz płakać bo nie ma palcy
Zasady bhp i rozum idą w parze ale pani nie myślała i jest sama sobie winna 13:26, 03.08.2022

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

Anna Anna

9 2

Jestem poszkodowana w tym wypadku i jeśli jest jakakolwiek wina z mojej strony to to że poszłam tam do pracy..Nie pozwolę się obrażać a Pan stwierdzeniem że jestem sobie sama wina zniżył się do poziomu ale już nie napiszę kogo.. 13:49, 03.08.2022


HmmHmm

12 0

Widać że praca w trybie szybciej szybciej na co czekasz czemu tak wolno nie jest Panu lub Pani Nic znana... A to realia wielu małych zakładów gdzie właściciele myślą o zyskach a nie myślą o bezpieczeństwie. Należy z tym walczyć! Współczuję poszkodowanej Pracownicy. A odszkodowanie powinno być znacznie wyższe... 14:27, 03.08.2022


AgnieszkaAgnieszka

11 1

Panie "NIC" sąd wydał wyrok,że nie ma żadnej winy poszkodowanej. Pan mądrzejszy od sądu? Poszkodowanej życzę dobrych ludzi na swojej drodze a takim panem NIC radzę się nie przejmować. 14:50, 03.08.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Radosław Radosław

13 1

A co żal panu lub pani że pracodawca został skazany że dostał "zawiasy" i ma zapłacić poszkodowanej 20 tys..Z pana/pani kieszeni to nie będzie..Pracodawca mógł myśleć zanim wstawił tą maszynę Biegły BHP wyraźnie stwierdził że maszyna w ogóle nie powinna być dopuszczona do pracy..Sąd wydał wyrok a pan/ pani obrzuca błotem poszkodowana która i tak dużo już przeszła i jest okaleczona do końca życia... 15:49, 03.08.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

PaulaPaula

6 0

Każdy normalny człowiek, nawet gdyby zawinił, od razu wezwałby pogotowie. Może udałoby się uratować "kawałek" dłoni? Poszkodowana osoba mogła się np. wykrwawić... Brak słów. Zachowanie niegodne człowieka... 16:42, 04.08.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Specjalista BHPSpecjalista BHP

0 0

https://www.pip.gov.pl/pl/f/v/228287/uzytkowanie%20maszyn%20minimalne%20wymagania%20dotyczne%20bhp.pdf

https://utrzymanieruchu.pl/bezpieczny-dostep-do-stref-pracy-maszyny/


I wszystko w temacie… 23:13, 04.08.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

LolLol

1 2

4 opuszki i całkowita niezdolność do pracy. Jakaś kpina.
Operacja po 2 godzinach a gawiedź nadal zadna krwi pracodawcy.
Stres bo trzeba normę wyrobić? To moze zaraz pracowdawca ma sie pytać ile dzis ktos raczy popracować?
Szkoda ze pani miala wypadek ale szkoda też rzemieślnika. Jego nikt nie pyta czy ma stres, czy śpi czy jego życie się nie zmieniło... 16:46, 08.08.2022

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

Odpowiedź dla LolOdpowiedź dla Lol

1 0

Czytałeś artykuł..Operacja po dwóch godzinach bo nie wezwano zaraz pogotowia..I nie opuszki palcy tylko cztery palce..Orzeczenie o niezdolności do pracy wystawia ZUS.
Pozdrawiam 19:39, 09.08.2022


Agnieszka Agnieszka

1 0

4 opuszki? Czytał pan artykuł? Widział zdjęcie? A co mnie obchodzi czy rzemieślnik ma stres i czy śpi? Jak ma coś na sumieniu pewnie nie śpi. Jak można nie wezwać pogotowia do wypadku . 20:06, 09.08.2022


LeonLeon

1 0

Pan lol zanim coś takiego napisze, niech najpierw przeczyta artykuł że zrozumieniem. Chyba, że ma z tym problem. Żal dziewczyny. Szefowi firmy mamona opanowała mózg 18:09, 10.08.2022


LJLJ

3 0

Panie Lol ( czy moze Pani) uważanie ze to kpina nasuwa tylko jedna odpowiedz, chciał by Pan się zamienić i zostać na całe życie z jednym małym palcem prawej ręki? Nie moc nigdy zjeść obiadu nożem i widelcem , do wielu podstawowych czynności życiowych pomocy osób trzecich, tak łatwo się tu pisze mając obie dłonie sprawne, życzę Panu żeby nigdy nie znalazł się Pan w takiej sytuacji jak Pani Anna 22:38, 09.08.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%