Zamknij

Najtrudniejszy pierwszy krok - przekonuje Wioletta z Wrotkowa, uczestniczka Work and Travel

14:13, 22.12.2020 | Wioleta Miernicka
Skomentuj Autorka tekstu w Plymouth
REKLAMA

W ubiegłym roku zdecydowałam się wyjechać na program Work and Travel.

Pochodzę z Wrotkowa w gminie Koźmin. Jestem absolwentką I Liceum Ogólnokształcącego im. Powstańców Wielkopolskich w Koźminie. Obecnie studiuję na piątym roku pedagogiki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Work and Travel to program amerykańskiej firmy Southwestern Advantage. Co roku ok.  2 tys. studentów z całego świata sprzedaje systemy edukacyjne w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Wielkiej Brytanii. Chodzi o rozprowadzanie książek, repetytoriów, aplikacji i gier edukacyjnych czy nawet platform dla rodziców.

Pomysł na wyjazd do Stanów Zjednoczonych podsunęła mi moja przyjaciółka. Sama uczestniczyła w programie już trzy razy i zawsze opowiadała o nim z entuzjazmem. Jednak mi zawsze brakowało odwagi, ponieważ nie byłam pewna, czy sobie poradzę. Widziałam jednak, że ona wróciła z programu dużo pewniejsza siebie, dojrzalsza. Postanowiłam wziąć udział w rekrutacji do programu. Na każdym etapie dostałam wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania, a przy wypełnianiu formalności zawsze mogłam liczyć na pomoc, kogoś kto już przeżył całą przygodę.

Niestety COVID-19 trochę pokrzyżował moje plany, pewnie jak nas wszystkich. Co prawda wyjazd mimo wszystko się odbył, ale niestety nie do Stanów, a wyjątkowo do Anglii. Nie ukrywam, że było to dla mnie zaskoczenie.

Pomimo prawie rocznych przygotowań nie byłam pewna, czy sobie poradzę. Mój angielski był na poziomie podstawowym. Strach ma jednak wielkie oczy. Lato 2020 r. spędziłam sprzedając książki od drzwi do drzwi w Manchesterze oraz w Plymouth. Mimo obaw o angielski moja bariera bardzo szybko zniknęła. Dodatkowo Anglicy są bardzo pomocni! Jeśli czegoś nie rozumiałam próbowali mi wytłumaczyć w inny sposób.

Podczas pobytu trwającego od 1 lipca do końca września nauczyłam się bardzo dużo! Przede wszystkim poprawiłam swój poziom języka angielskiego. Wcześniej twierdziłam, że nie mam talentów do nauki języków i nie jestem w stanie tego zrobić… Wystarczą jednak chęci i motywacja i niemożliwe okazuje się możliwe. Dodatkowo dowiedziałam się bardzo dużo o sobie. Znalazła odpowiedź na pytanie, jaką drogą chce podążać. Zawsze byłam osobą mało asertywną, dzięki programowi to również się zmieniło.

Nadal marzę o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, dlatego w tym roku rekrutuję swój własny zespół. Dzięki temu mam okazję jeszcze bardziej się rozwinąć, szczególnie jeśli chodzi o komunikację i inne umiejętności miękkie.

Czy było trudno? – zdecydowanie tak. Czy było warto? – jasne. Jednak to właśnie te najtrudniejsze decyzje często pokazują nam świat z nowej perspektywy. I tak było u mnie.

Myślę, że mój przykład pokazuje, że można realizować swoje marzenia zawsze i wszędzie. Niezależnie od okoliczności i tego, czy pochodzimy z małej miejscowości czy z wielkiego miasta. Wystarczy odrobina chęci, by coś zmienić i zrobić ten pierwszy krok.

 

Wioletta Miernicka

(Wioleta Miernicka)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%