Zamknij
REKLAMA

Sprawa śmierci Macieja Wujca. Kolega zmarłego kłamał, że był z nim na piwie. Ma wyrzuty sumienia

18:46, 15.01.2021 | S.P
Skomentuj
REKLAMA

Kolega tragicznie zmarłego Macieja Wujca z Krotoszyna skłamał na policji mówiąc, że nie spędził z nim ostatnich godzin jego życia. – Bałem się powiedzieć prawdę, aby nie wmieszano mnie w tę sprawę – zeznał przed sądem skruszony 33-latek.

12 stycznia w Sądzie Rejonowym w Krotoszynie odbyła się druga rozprawa, w której oskarżonym jest przedsiębiorca Eryk O. To właściciel hali magazynowej na placu przy ul. Benickiej i Fabrycznej, przy której ponad 2 lata temu Maciej zginął po upadku z rampy.

Pięcioro świadków

Został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci 34-latka, bo nie powołał kierownika budowy (prowadzono tam rozbudowę – red.), czym doprowadził do zagrożenia dla osób poruszających się ścieżką prowadzącą na niezabezpieczoną i o zmroku niewidoczną krawędź doku zjazdowego.

Przedsiębiorca nie przyznał się do winy i nie złożył wyjaśnień. W drugim terminie pojawili się tylko jego obrońcy. Przesłuchano pięcioro świadków. Przytaczamy zeznania kolegi, który spędził ostatnie godziny życia z Maciejem.

Zataił prawdę ze strachu

33-letni kolega Macieja Wujca zeznał, że kilka godzin przed śmiercią pili razem piwo w pubie Bila. Potem pojechali rowerami w stronę jego domu na os. Korczaka. Nie dotarli tam razem, bo się rozłączyli.

Początkowo na policji ten sam świadek zeznał, że w ogóle nie spotkał się z Maciejem. Telefonicznie umówili się jedynie, iż Maciej go odwiedzi. Jednakże tydzień później, w trakcie ponownego przesłuchania, powiedział, że wyjechał z domu rowerem na ul. Benicką, gdzie akurat się znajdował, i skąd obaj pojechali do pubu Bila.

– Dlaczego pan zataił spotkanie z Maciejem? – zapytał sędzia Radosław Skiba.

– Bałem się powiedzieć prawdę, aby mnie nie wmieszano w tę sprawę, bałem się, że pójdę do więzienia – odparł świadek.

Obawiał się ponadto, że rodzice Macieja dowiedzą się o ich spotkaniu. – Nadmieniam to, bo 16 grudnia (2018 r. – red.) powiedziałem jego mamie, że się z nim nie widziałem – przyznał.

 

Ile wypili, gdzie się rozstali?

Sędzia dopytywał, ile alkoholu spożyli. Świadek oznajmił, że zanim się spotkali, wypił 3 piwa, a ile wypił Maciej, nie wie, jednak jego zachowanie wskazywało, że był bardzo pijany. W pubie wypili odpowiednio półtora i pół piwa. Potem pojechali rowerami z ul. Mickiewicza na Fabryczną i dalej na Konstytucji 3 Maja. Dlaczego jechali w przeciwnym kierunku niż miejsce zamieszkania Macieja Wujca? Jak wyjaśnił świadek, wcześniej ustalili, że napiją się jeszcze alkoholu u niego w piwnicy.

Rozstali się jednak między 3. i 4. blokiem, patrząc od strony dworca PKP. Maciej wybrał popularny skrót przez plac oskarżonego przedsiębiorcy.

 

Uporczywie dzwonił, ale nie szukał

Świadek kontynuował jazdę ścieżką rowerową i skręcił w ul. Masłowskiego. Dotarł do Szkoły Podstawowej nr 8. Tam czekał na kolegę. Dzwonił do niego 9 razy, ale Maciej nie odbierał. Zaniepokojony udał się na plac. Przejechał obok stacji paliw, ale – jak stwierdził – nie zbliżył się do feralnej rampy. Nie znalazł kolegi i… wrócił do domu. Powiedział, że go nie szukał.

Zeznał też, że w niedzielę 16 grudnia o godz. 8.00 dowiedział się o śmierci Macieja od wspólnego kolegi, który do niego napisał. 

Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego nie dzwonił do żony Macieja, aby dowiedzieć się, czy ten wrócił do domu. Zasłaniał się niepamięcią, co do szczegółów i plątał w niektórych zeznaniach. M.in. nie odpowiedział, czy gdy jechali razem, rower Macieja miał włączoną przednią lampę.

 

Kłamał i nakłaniał do kłamstwa

Przyznał się, że próbował ukryć wspólny z Maciejem pobyt w pubie. Okłamał jego matkę i napisał do kilku osób, w tym barmanki i kolegów, aby nie wyjawiali, że był z Maciejem na piwie.

– Bałem się przyznać do błędu. Czuję odpowiedzialność za tę śmierć. Mam wyrzuty, że nie udało mi się pomóc koledze – powiedział skruszony.

(S.P)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (4)

MarianMarian

2 0

Według mojej wiedzy to w Krotoszynie kłamstwo ma miejsce od czasu zakończenia drugiej wojny światowej. Ten koszmar ciągnie się w dalszym ciągu i wielki czas z tym kłamaniem skończyć. 19:54, 15.01.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

krotoszynkrotoszyn

2 0

jechal z nim rowerem, i wiedział o wypadku.... 00:08, 16.01.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

krot i synkrot i syn

2 0

też tak uważam ale się już tego chyba nigdy nie dowiemy... 10:53, 16.01.2021


MarianMarian

1 0

Kłamstwami ( jak sami się do tego przyznawali ) operowały czy i operują wywiady a żeby wyciągać jak najwięcej prawdziwych wiadomości. W Krotoszynie to zostało po byłej Jednostce Wojskowej jak i również kłamstwa stosuje się w innych dziedzinach celem wyciągania wiadomości, Jest to niekiedy krzywdzące bo może doprowadzić do takiej sytuacji jak to jest opisane w artykule. Kłamstwa to krotoszyńska zmora, która tylko szkodzi a nie pomaga. 10:09, 16.01.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%