Zamknij
REKLAMA

SULMIERZYCE. Nielegalnie wyciął dąb rosnący na cmentarzu. Policja i burmistrz przerzucają się kto ma go ukarać

09:25, 24.05.2022 | Sebastian Pośpiech
Skomentuj
REKLAMA

Na cmentarzu przy ul. Wrocławskiej w Sulmierzycach wycięto drzewa. Niestety, także ponadstuletni dąb. Sprawę zgłoszono policji.

 

O zezwolenie na wycinkę drzew zwrócił się do urzędu miasta administrator cmentarza, czyli ks. Jan Wolniak, proboszcz miejscowej parafii. Burmistrz zgodził się na ścięcie 5 brzóz ujętych we wniosku. Tymczasem usunięto oprócz brzóz także dąb.

 

Anonimowy donos

Urzędowa decyzja została wydana w listopadzie 2021 r., ale dopiero w marcu br. na teren nekropolii wjechał mieszkaniec Sulmierzyc z piłami i wziął się do roboty.

Sulmierzyczanie są oburzeni, że usunięto okazały, ponadstuletni dąb. Zaczęli dopytywać, a na kwietniowej sesji rady miasta radny Marcin Ptak zapytał burmistrza, czy o sprawie poinformowano organy ścigania.

28 marca sprawą zajęła się policja. O nielegalnym wycięciu drzewa funkcjonariusze zostali poinformowani nie przez burmistrza Dariusza Dębickiego, który wydał decyzję w sprawie  usunięcia cmentarnych brzóz, ale anonimowo za pośrednictwem narzędzia internetowego, czyli Krajowej Mapy Zagrożeń.

Dlaczego burmistrz Dębicki nie powiadomił organów ścigania?

– Nie zdążyłem, bo już wcześniej ktoś zgłosił im sprawę, więc nie było sensu powielać – tłumaczy włodarz Sulmierzyc w rozmowie z „Rzeczą Krotoszyńską”.

Policja wskazuje na burmistrza

Policjanci udali się do Sulmierzyc, by rozpoznać sprawę. Rozmawiali z burmistrzem Dębickim,   ks. Wolniakiem oraz z rolnikiem, który wyciął dąb.

31 marca policja pisemnie powiadomiła burmistrza Sulmierzyc, że zgodnie z ustawą o ochronie przyrody jest on władny do wymierzenia kary pieniężnej za usunięcie drzewa bez zezwolenia.

– Do urzędu miasta należy przeprowadzenie postępowania administracyjnego i podjęcie merytorycznej decyzji – podkreśla asp. szt. Piotr Szczepaniak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krotoszynie.

Policja uważa za wystarczające zawiadomienie burmistrza o tym, że do niego należy wyciągnięcie konsekwencji wobec sprawcy wycinki. Z ustawy rzeczywiście wynika, iż za uszkodzenie, zniszczenie lub usunięcie drzewa bez zezwolenia przewiduje się kary pieniężne. Ich naliczaniem (gdy drzewo rośnie bądź rosło na gruncie innym niż gminny) zajmuje się wójt, burmistrz lub prezydent danego miasta, natomiast inicjatorem związanych z tym postępowań może być każdy mieszkaniec, czyli również osoba anonimowo zgłaszająca taki fakt.

Wydaje się jednak, że policja nie powinna jednak biernie czekać na działania burmistrza. Wydział ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa Starostwa Powiatowego w Krotoszynie wyjaśnił nam, że – zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa – w przypadku usunięcia drzewa bez wymaganego zezwolenia odpowiedzialność ponosi sprawca takiego czynu. I – jak zaznaczają urzędnicy powiatowi – „jego wskazaniem powinny się zająć organy ścigania, takie jak policja, do której należy wykrywanie przestępstw i ściganie ich sprawców poprzez prowadzenie dochodzeń oraz śledztw”.

 

Uszkodził, więc wyciął

Jaki był powód wycięcia dębu? Podobno chodziło o zagrożenie dla osób przebywających na cmentarzu. Taki powód przedstawił burmistrzowi ks. proboszcz. Dariusz Dębicki dysponuje oświadczeniem, w którym duchowny wskazuje na uszkodzenie dębu w trakcie prowadzonej wycinki, co stwarzało zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.

Według burmistrza rolnik nie wyciął dębu celowo, a poza tym – jak utyskuje włodarz miasta – „trudno było znaleźć kogoś, kto chciałby się tym zająć”. Dlaczego nie było chętnych?

– Bo  drzewa rosły blisko grobów – odpowiada D. Dębicki.

W tej sprawie jest jeszcze kilka znaków zapytania. Czy wykonawca samodzielnie zdecydował o wycięciu dębu? Czy może zgłosił proboszczowi ten zamiar? Dlaczego w urzędzie miasta nie złożono wniosku o zezwolenie na wycięcie dębu? Bo jeśli rzeczywiście zagrażał bezpieczeństwu, burmistrz mógł podjąć decyzję w trybie przyspieszonym.

Te niejasności rodzą podejrzenia w sprawie rzeczywistego zamiaru osoby wycinającej drzewo bez zgody. Po Sulmierzycach krążą pogłoski, że po wycince drewno trafiło do osoby z najbliższej rodziny burmistrza.

– Nie. To nieprawda. Ktoś robi niepotrzebny zamęt – mówi D. Dębicki.

[ALERT]1653459498191[/ALERT]

 

(Sebastian Pośpiech)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (5)

jajojajo

6 2

Bo w takich malych miasteczkach starosta, proposzcz ma gdzies głos mieszkańców (z reguły mieszkańca) - odpowie" I CO MI ZROBICIE" 11:58, 24.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

SyntaxSyntax

6 2

ksiendzu wolno więcej, amen. 17:48, 24.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MieszkaniecMieszkaniec

2 0

jest prawda na miodowej leżał pocięty dąb (tył wroclawskiej) już ktoś pisał żeby wóz strażacki przerobić na auto do wozenia drewna..kierowca już jest🤣 21:54, 24.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

walekwalek

2 0

Barbarzyństwo !! 07:24, 25.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

olejolej

3 0

I co z tego ze mieszkancy krzycza barbarzynstwo jak zadnej kary nikt nie dostanie ,przyklad wycietego buku w kroroszynskim parku 08:19, 25.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%