- Mimo wielu telefonów do laboratorium ze strony lekarza wyznaczonego do kontaktu z PZH, wiemy jedynie tyle, że badania są w trakcie wykonywania - informuje rzecznik szpitala powiatowego w Krotoszynie.
Przypomnijmy: na krotoszyński SOR 25 lutego zgłosiła się pacjentka z podejrzeniem zakażenie groźnym wirusem z Chin. Uskarżała się na wysoką gorączkę powyżej 38 st. Celsjusza i problemy z oddychaniem. Przebywała w północnych Włoszech w dniach 27 stycznia - 4 lutego. Potem od 17 do 23 lutego była w USA.
29 lutego na godz. 9.45 Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Krotoszynie nie posiadał wyników badań pacjentki. Z informacji, które zostały przekazane szpitalowi na początku procesu diagnostycznego przez Państwowy Zakład Higieny w Warszawie wynikało, że wyniki badań powinny zostać przekazane do Krotoszyna w piątek 28 lutego do godz. 12.00.
- Mimo wielu telefonów do laboratorium ze strony lekarza wyznaczonego do kontaktu z PZH, wiemy jedynie tyle, że badania są w trakcie wykonywania - tłumaczy S. Pałasz.
Podkreśla, że najważniejsze jest jednak to, że stan pacjentki uległ poprawie. Szpital kontynuuje proces diagnostyki, obserwacji i jej leczenia.
13 8
Świetnie działające procedury. Brawo PiS. A może krotoszynska pacjentka jest nosicielem?
4 8
A co ma PIS do wirusa?
Jak by przy korycie byla platforma z Kopacz na stanowisku ministra zdrowia to by byl dopiero problem!
14 4
Pewnie zabrakło testów i to na początku wielkiego problemu.
16 5
Albo wyniki testu budzi obawy by go udostępniać. Może opinia publiczna nie powinna się o czymś dowiedzieć ?
9 5
Przeciesz caly czas muwia ze wyniki najpuzniej beda w 24 gogziny,a to juz 4 dni jest. Ktos tu jest nieudolny
11 1
Nieudolny jest Twój język polski
7 10
Ludzie, po co ktoś miałby ukrywać prawdę? Przecież to się kupy nie trzyma. Otwarcie się mówi że to kwestia czasu aż się pojawi jakiś przypadek. A w takim plotkarskim mieście jak Krotoszyn, rzeczywiście można by taką sprawę ukryć, hahaha, dobre żarty
2 1
Bo teraz i tak nie są w stanie powstrzymać rozprzestrzeniania się. Nie ma środków, pieniędzy, procedur, więc tak czy inaczej się rozprzestrzeni jakby co. Tylko, że to już byłoby oficjalne, więc byli by skończeni. To jest tak typowe działanie dla tego typu rządów, że dziwię się, że ktoś jest tym jakoś zszokowany. Ukrywanie, ukrywanie i manipulacja, byleby do wyborów.
8 12
Jaki interes miałaby PiS w ukrywaniu prawdy? Rozniesienie się zarazy żeby opozycja grzała temat? Ludzie więcej myślenia, a nie emocji.
3 1
Szpitale są nie gotowe, więc odciągnięcie w czasie daje możliwość nadrobienia choćby częściowo braków. Nie ma nawet dostatecznej ochrony dla personelu medycznego, masek, kombinezonów, teraz to nadrabiają, tak samo wydzielane są izolatki itd. Oni potrzebują czasu, żeby nie wyglądało to aż tak źle jak jest teraz, w tej chwili i jakiś czas temu. Liczy się chronienie własnych tyłków, a nie zdrowie obywateli. Proste. Co więcej tego nie da się udowodnić. To jest dla nich najlepsze, nikt nie udowodni, że wcześniej byli zarażeni, bo jak? Idą wybory, a służba zdrowia jest w opłakanym stanie. To PiS zniszczy, jeśli nie da się tego jakoś przypudrować. Na to trzeba czasu! Druga sprawa to ignorancja i ta banda nie ma nawet świadomości z czym mają do czynienia, jest to trywializowane. Po za tym jak sytuacja w innych krajach będzie fatalna, to w Polsce to zostanie przyćmione. Idą wybory, to jest tak jak w Iranie. Tam też ukrywali prawdę, bo wybory i fatalna służba zdrowia, więc trzeba ściemniać jak długo się da. Jeśli jakiś test wychodzi pozytywnie, to robi się kolejne, jak tej kobiecie, która wróciła z Tajlandii. Skuteczność testów ocenia się na 70%, więc wystarczy z wymazów zrobić drugi, czy trzeci i masz podkładkę pod wygodną prawdę, a najlepiej nie robić wcale, bo to niepotrzebny koszt. Kasa to jest na tubę propagandową, czyli telewizję, na którą poszło 2 mld, a nie leczenie obywateli. Liczy się własny tyłek, a nie zdrowie podatników. Na nasza służbę zdrowia idzie 6% PKB, a średnio w Europie kraje wydają 8% PKB, Niemcy jeszcze więcej. Do tego rząd mówił, niech lekarze wyjeżdżają, to teraz ich brakuje. To ich pogrzebie na wyborach. Oni to wiedzą, więc muszą robić podkładkę, symulować działania, pudrować i manipulować. Jak długo się tylko da. Takie jest moje zdanie.
6 3
Byłam swego czasu w Państwowym zakładzie higieny w Warszawie żeby zrobić sobie badanie. Musiałam nocować bo jedna pani od tych badań z laboratorium zachorowała a druga miała urlop. Rzeczywistość może być bardzo prozaiczna :) :)
12 5
Wyniki na obecność koronowirusa nie potwierdzają aby kobieta była chora. Za to nagrała ona filmik o tym jak w Pl się do tego tematu podchodzi i udostępniła na fb. Polska nie jest totalnie gotowa na tą chorobę. Być może wirus się już dawno w Polsce sieje tylko przez procedury nie da się tego potwierdzić..
5 14
Procedury procedurami, ale kto normalny pcha sie do Włoch, skoro teraz tam są takie warunki? Gówno mnie obchodza jej sprawy ,naraża życie wielu ludzi .
3 1
Pacjentka zaktualizowała swoją wiadomość pół godziny po publikacji. To nie jest covid-19. ?
7 2
Szpitale są nie gotowe, więc odciągnięcie w czasie daje możliwość nadrobienia choćby częściowo braków. Nie ma nawet dostatecznej ochrony dla personelu medycznego, masek, kombinezonów, teraz to nadrabiają, tak samo wydzielane są izolatki itd. Oni potrzebują czasu, żeby nie wyglądało to aż tak źle jak jest teraz, w tej chwili i jakiś czas temu. Liczy się chronienie własnych tyłków, a nie zdrowie obywateli. Proste. Co więcej tego nie da się udowodnić. To jest dla nich najlepsze, nikt nie udowodni, że wcześniej byli zarażeni, bo jak? Idą wybory, a służba zdrowia jest w opłakanym stanie. To PiS zniszczy, jeśli nie da się tego jakoś przypudrować. Na to trzeba czasu! Druga sprawa to ignorancja i ta banda nie ma nawet świadomości z czym mają do czynienia, jest to trywializowane. Po za tym jak sytuacja w innych krajach będzie fatalna, to w Polsce to zostanie przyćmione. Idą wybory, to jest tak jak w Iranie. Tam też ukrywali prawdę, bo wybory i fatalna służba zdrowia, więc trzeba ściemniać jak długo się da. Jeśli jakiś test wychodzi pozytywnie, to robi się kolejne, jak tej kobiecie, która wróciła z Tajlandii. Skuteczność testów ocenia się na 70%, więc wystarczy z wymazów zrobić drugi, czy trzeci i masz podkładkę pod wygodną prawdę, a najlepiej nie robić wcale, bo to niepotrzebny koszt. Kasa to jest na tubę propagandową, czyli telewizję, na którą poszło 2 mld, a nie leczenie obywateli. Liczy się własny tyłek, a nie zdrowie podatników. Na nasza służbę zdrowia idzie 6% PKB, a średnio w Europie kraje wydają 8% PKB, Niemcy jeszcze więcej. Do tego rząd mówił, niech lekarze wyjeżdżają, to teraz ich brakuje. To ich pogrzebie na wyborach. Oni to wiedzą, więc muszą robić podkładkę, symulować działania, pudrować i manipulować. Jak długo się tylko da. Takie jest moje zdanie.
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
2 0
to jakas rodzina z marszałkiem albo galickim??
6 7
To na co właściwie ta panienka była chora ? Nie grypa nie koronawirus więc może błąd dietetyczny albo histeria lub chęć zainteresowania swoją osobą szerszej widowni ? Niezależnie od tego jak ocenilibyśmy tę sytuację to przyjęte procedury i pewne ociąganie się czynników kompetentnych, zresztą oparte na racjonalnych przesłankach, okazały się skuteczne ponieważ pacjentka ozdrowiała. Miast podziękować, że nie została objęta uciążliwą kwarantanną, pojękuje i wieszczy nadchodzącą katastrofę. Kiedy tak oglądałem nagrany przez nią filmik uświadomiłem sobie z kim mi się kojarzy owa panna. To zadatek na naszą lokalną Gretę Thunberg – tylko dużo starszą i działającą w nieco innych obszarach polityki.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu rzeczkrotoszynska.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas sekretariat@rzeczkrotoszynska.pl lub użyj przycisku Zgłoś komentarz