Zamknij

Słaby debiut Astry na nowej murawie stadionu w Krotoszynie

12.24, 26.08.2022 wb
Skomentuj
REKLAMA

 

W drugiej kolejce obecnego sezonu doszło do bardzo długo wyczekiwanego wydarzenia. Otóż piłkarze Astry wreszcie zagrali pierwszy, oficjalny mecz na głównej płycie zrewitalizowanego miejskiego obiektu.

 

W pojedynku ty przeciwnikiem mieli być kobylinianie z Piasta. Jak już jednak informowaliśmy, zespół ten niespodziewanie wycofał się z rozgrywek. Zastąpił go inny Piast - ten z Czekanowa.

Spotkanie w Krotoszynie przyciągnęło na zmodernizowany obiekt dawno nie widzianą ilość kibiców, dosyć szczelnie wypełniających krytą trybunę, dzięki czemu przeszkodą nie był dla nich siąpiący deszcz. Sporo było w tej grupie fanów ekipy gości. Murawa nadawała się do gry, chociaż daleko jej jeszcze do „trawiastego dywanika”. Miejscami, po silnych opadach, była ona śliska, a nawet ze stojącą wodą, co utrudniało poczynania jednych i drugich, sprzyjając, na szczęście nie groźnym, upadkom. Niezrozumiałe i nieco mylące było zatrzymywanie czasu na świetlnej tablicy podczas każdej przerwy w grze, co znamy z meczów koszykówki, a nie piłki nożnej.

Co do samego przebiegu spotkania to należy stwierdzić, że gospodarze zagrali, niestety, poniżej oczekiwań. Gola mogli oni stracić już po 180. sekundach, ale po strzale Szymona Olejnika piłkę przed siebie odbił Hubert Bartczak (to kolejny zawodnik, który przyszedł z wycofanej z rozgrywek Raszkowianki), broniąc też dobitkę. Ale nawet gdyby za tym drugim razem piłka wpadła do siatki to gol nie zostałby uznany z racji spalonego. Właśnie to takiej sytuacji doszło kwadrans później.

Tuż przed upływem pół godziny niewiele pomylił się Filip Rejman, a tuż przed przerwą po silnym strzale Kacpra Grzmila piłka odbiła się od klatki piersiowej klęczącego na piątym metrze Bartczaka i tuż nad poprzeczką opuściła boisko. Po chwili Grzmil trafił wprost w krotoszyńskiego bramkarza. Miejscowi szanse mieli po trzech strzałach Mateusza Mizernego. Z pierwszymi dwoma bez problemu poradził sobie Dawid Mesnerowicz, a trzeci był minimalnie niecelny.

Na początku drugiej połowy, w której bardzo dużo było niedokładności i strat, w wykonaniu obu drużyn, po szybkiej akcji przeprowadzonej prawą stroną boiska przez Filipa Brinka i interwencji czekanowskiego bramkarza mieliśmy róg. W 54. min. defensywa miejscowych popełniła prosty błąd, co mógł wykorzystać Grzmil, ale będąc na piątym metrze nie czysto trafił w piłkę i tym samym nie skierował jej do siatki.

Niemal 10 min. później zabrakło zamknięcia akcji także przeprowadzonej prawą flanką przez Kamila Czołnika. Na kwadrans przed końcem idealną okazję dla gości zmarnował Sebastian Smolarek. W odpowiedzi po kolejnej centrze Czołnika niewiele pomylił się główkujący Brink. Skończyło się na bezbramkowym remisie z którego zdecydowanie bardziej cieszyli się przyjezdni.

(wb)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%