Zamknij
REKLAMA

Sąd odebrał im dziecko na podstawie donosu? Jestem ofiarą systemu - twierdzi pani Aleksandra

19:00, 23.05.2020 | Z.L
Skomentuj
REKLAMA

Historię Amelki, romskiego dziecka, zaadoptowanego przez małżeństwo z Krotoszyna,  opowiedziano 30 kwietnia w TVP. Przybrani rodzice dziewczynki uważają, że odebrano im ją niesłusznie.

Aleksandra i Roman Cerekwiccy od 8 lat tworzą rodzinę zastępczą dla trójki romskich dzieci. Amelkę postanowili zaadoptować, gdy została porzucona w szpitalu. Przez długi czas nie znajdowały się osoby chętne, aby dać jej dom. Ostatecznie dali go Cerekwiccy.

Chcieli adoptować Amelkę

Historię Amelki zaprezentowano w telewizyjnym programie Alarm.  - To ja nalegałem, aby zaadoptować czwarte dziecko. 12 rodzin, które początkowo chciały zabrać dziecko, nie zdecydowało się – powiedział dziennikarzom TVP Roman Cerekwicki.

Głubczyckie Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie - bez konsultacji z Krotoszynem – przyznało rodzinie tymczasowe prawo do opieki. Sugerowało się jednak opinią pochodzącą z 2016 r., która była nieaktualna.

Sąd zmienił decyzję

Jednak PCPR z Krotoszyna wyraził wątpliwość, czy rodzina zastępcza będzie w stanie zapewnić Amelce należytą opiekę. Po zapoznaniu się z jego opinią głubczycki sąd zmienił 3 kwietnia swoją decyzję i postanowił odebrać dziecko Cerekwickim. Amelka znalazła się w innej rodzinie – spoza naszego powiatu.

Był donos

Jedna z pracownic PCPR twierdzi, że kobieta jest nerwowa i przemęczona, a w ostatnim czasie pogorszyły się relacje w małżeństwie Cerekwickich. W opinii znajduje się także fragment dotyczący psychicznego znęcania się obojga rodziców nad pozostałymi dziećmi.

Ja się okazało, na Cerekwickich doniósł sąsiad informujący, iż w domu tej rodziny słychać wulgarne krzyki pod adresem dzieci. Oskarżani małżonkowie zaprzeczają. Policja niewiele mówi o tej sprawie. – Wcześniej dzielnicowy zrobił rozpoznanie. Nie wynikało z niego, że dzieci są zaniedbane – stwierdził Bartosz Karwik, zastępca rzecznika krotoszyńskiej policji. Odsyła do prokuratury. Tam, jak powiedziała nam A. Cerekwicka, toczą się dwie sprawy o pobicie noworodka, które ma ślady rzekome tego czynu oraz druga - o przetrzymywanie bezprawne. – To nieprawda i absurd. Nikt nie wziął pod uwagę, że to dziecko romskie i ma plamy tzw. mongolskie – stwierdza kobieta.

Czy dziecko wróci do rodziny z Krotoszyna? Ostateczną decyzję podejmie sąd.

Niezgodnie z prawem?

Głos w tej sprawie zabrał Andrzej Piotrowski, dyrektor krotoszyńskiego PCPR-u. Wypowiedział się 15 maja podczas sesji rady powiatu. – Rodzina ta miała negatywną opinię, więc nie powinna przyjmować tego dziecka – stwierdził. Jak dodał, PCPR jest na etapie licznych konsultacji w tej sprawie – m.in. z rzecznikiem praw dziecka.

- Ta pani przez jakiś czas przetrzymywała dziecko niezgodnie z prawem – stwierdził dyrektor Piotrowski. Według niego kobieta wielokrotnie wprowadzała PCPR w błąd, sugerując, że jej rodzina miała kontakt z osobami zakażonymi koronawirusem. – Twierdziła, że nie mogą oddać dziecka, bo są na kwarantannie – oznajmił.

(Z.L)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA
W okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji wyborczej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie. Publikacja na na portalu internetowym jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów ustawy Kodeks Wyborczy oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny (art. 498 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 684 z późn. zm.).

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA